W sześciu wcześniejszych spotkaniach 1/8 finału Mistrzostw Świata faworyci nie zawodzili. Czasem ich zwycięstwa były bardzo wyraźne, czasem po nerwowych końcówkach lub rzutach karnych, a czasem potrzebne były indywidualne przebłyski. Maroko już w fazie grupowej udowodniło, że jest jednak specjalistą od sprawiania niespodzianek.
Zespół Luisa Enrique świetnie zaczął, ale po imponującej wygranej z Kostaryką przyszedł regres. Im dłużej Hiszpanie byli w Katarze, tym gorzej im szło. W wyjściowej jedenastce pojawił się Marco Asensio. Zawodnik Realu Madryt niczym jednak nie zachwycił i taka zmiana nie powinna go specjalnie dziwić.
Pierwsza połowa nie była ucztą dla oczu – i jest to eufemizm. Hiszpania utrzymywała się przy piłce, ale była to paskudna odmiana tiki-taki, która mogła być instrukcją, jak utrzymywać się przy futbolówce, nie przesuwając się do przodu. La Roja miała piłkę, ale zagrożenie było po stronie Maroka.
Najlepszą (bo jedyną) szansę w pierwszej połowie po stronie Hiszpanii miał Marco Asensio, który z dość ostrego kąta uderzył w boczną siatkę. Przed przerwą okazję zmarnował też Nayef Aguerd. Po stałym fragmencie gry obrońca z Maroka uderzył jednak nad bramką.
W drugiej połowie Hiszpania jeszcze mocniej zdominowała przeciwnika, ale dobrych sytuacji było jak na lekarstwo. Do 78. minuty zobaczyliśmy tylko jeden strzał, i to z rzutu wolnego, z którym bez większego problemu poradził sobie Bono. Maroko mocno zawodziło, skupiło się tylko na przeszkadzaniu, a jakiekolwiek próby kontrataku kończyły się zwykle na prostych stratach w wyprowadzeniu akcji. Czasem brakowało też po prostu chłodnej głowy.
W samej końcówce drugiej części meczu w obu polach karnych było gorąco, ale ostatecznie gol nie padł. Mimo wszystko pierwsze 90 minut rozczarowało, a o rozstrzygnięciu miała zdecydować dogrywka lub rzuty karne. Pierwsza połowa dogrywki przypominała to, co działo się na początku meczu – Hiszpania miała piłkę, ale Maroko było groźniejsze. Świetną okazję miał Walid Cheddira, ale Unai Simón dobrze interweniował. Czas upływał, ale ataki w obie strony miały coraz mniej sensu. Strach przed podjęciem ryzyka wiązał nogi piłkarzom obu drużyn. W ostatniej akcji meczu Pablo Sarabia mógł przesądzić o wyniku, ale trafił w słupek.
W rzutach karnych Hiszpania była katastrofalna. Ponad 120 minut gry, trzy rzuty karne, a z taką Luchoball ani razu nie udało się trafić do siatki. Dani Carvajal i Marco Asensio wracają do klubu. Może tam dla odmiany odniosą sukces.
Maroko – Hiszpania 0:0 k. 3:0
Maroko: Bono; Hakimi, Aguerd (85' El Yamiq), Saïss, Mazraoui (82' Attiyat Allah); Amrabat, Amallah (82' Cheddira), Ounahi (120' Benoun); Ziyech, Boufal (66' Ezzalzouli), En-Nesyri (82' Sabiri).
Hiszpania: Simón; Llorente, Rodrigo, Laporte, Alba (98' Balde); Busquets, Gavi (63' Soler), Pedri; Ferran (76' Williams, 119' Sarabia), Olmo (98' Fati), Asensio (63' Morata).
Rzuty karne:
1:0 Sabiri
1:0 Sarabia (strzał niecelny)
2:0 Ziyech
2:0 Soler (obrona bramkarza)
2:0 Benoun (obrona bramkarza)
2:0 Busquets (obrona bramkarza)
3:0 Hakimi
Ostatni mecz 1/8 finału Mistrzostw Świata
6 grudnia, 20:00 – Portugalia vs Szwajcaria
Ćwierćfinały Mistrzostw Świata
9 grudnia, 16:00 – Chorwacja vs Brazylia
9 grudnia, 20:00 – Holandia vs Argentyna
10 grudnia, 16:00 – Maroko vs Portugalia/Szwajcaria
10 grudnia, 20:00 – Anglia vs Francja
Komentarze (161)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się