Facundo Campazzo nie jest już zawodnikiem Dallas Mavericks. Po rozegraniu zaledwie ośmiu spotkań w barwach drużyny z Teksasu kontrakt Argentyńczyka został rozwiązany. Rozgrywający musi się rozglądać za nowym zespołem i tutaj ponownie w grę wchodzi Real Madryt.
Na początku sezonu było jasne, że Królewscy potrzebują wzmocnienia na pozycji rozgrywającego. Składało się na to kilka czynników: perspektywa długiego sezonu, wiek Chacho i Sergio Llulla oraz kontuzje Nigela Williamsa-Gossa i Carlosa Alocéna. W dodatku gra zespołu pozostawiała wiele do życzenia. W mediach pojawiały się informacje o zainteresowaniu Blancos sprowadzeniem Shannona Evansa. Klub jednak zachował cierpliwość i nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów. Teraz perspektywa jest nieco lepsza, bo Real Madryt ma za sobą sześć zwycięstw z rzędu. Do gry po półrocznej nieobecności wrócił Williams-Goss, co dało trenerowi więcej wariantów do dyspozycji.
Istniał też inny powód, dla którego Real Madryt nie sprowadził nikogo w ostatniej chwili. Chodzi o Facundo Campazzo. Jeszcze na początku października pojawiały się pogłoski o rozpoczęciu negocjacji w sprawie jego powrotu do stolicy Hiszpanii. Argentyńczyk chciał jednak zostać w NBA i w ten sposób znalazł się w Dallas. Podpisał niegwarantowany kontrakt do 10 stycznia. Real Madryt miał tę datę zaznaczoną na czerwono w kalendarzu, żeby znów powalczyć o Facu.
Szansa na sprowadzenie Campazzo z powrotem pojawiła się wcześniej, niż przewidywano. Dallas sprowadziło Kembę Walkera, który ma wspomóc Dončicia. Facundo stał się ofiarą tego transferu, ponieważ musiał zwolnić miejsce w kadrze. Królewscy czekają na ruch Argentyńczyka, a obok madrytczyków rozwój sytuacji śledzą Fenerbahçe oraz Olimpia Mediolan.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się