Opis sytuacji z telewizyjnym pokryciem agresji Faliego na Rodrygo można znaleźć w tym artykule. Przypomnijmy, że DAZN broniło się przed krytyką za pokazanie dwóch fatalnych powtórek zdarzenia tym, że za realizację odpowiada Mediapro i w trakcie meczu nie można nic zrobić z obrazem dostarczanym przez katalońską firmę.
– Przecież powtórzyliśmy tę sytuację [Faliego z Rodrygo]. Oglądałem ten mecz i daliśmy powtórki. Były dwie powtórki tej akcji. Jako że przy tym jesteśmy, pozwól mi coś wyjaśnić. My nie mamy nic wspólnego z VAR-em. My produkujemy sygnał z meczów. VAR-owi dostarczamy sygnał ze wszystkich dostępnych kamer i to VAR robi z nimi, co uważa za słuszne. Jednak te wszystkie kampanie o nas i systemie VAR nie są prawdziwe, bo my nie mamy z tym nic wspólnego. My zajmujemy się produkcją sygnału i realizacją meczu. Ta akcja, w której według mnie VAR powinien zainterweniować, była pokazana w sygnale na żywo, a następnie pokazaliśmy jej dwie powtórki. Niezależnie jak wiele powtórek wypuścimy, VAR działa niezależnie od tego. VAR nie ma z nami nic wspólnego – przekazał Roures.
– DAZN podkreślił, że mógł wypuścić dobrą powtórkę ze swoich kamer dopiero w studiu pomeczowym? Jasne, że nie mogą pokazać ujęć ze swojej niezależnej kamery, bo trwa mecz ze swoją realizacją. Podkreślam jednak, że w tej realizacji pokazano dwie powtórki sytuacji Faliego z Rodrygo. Nie wierzę, że VAR wszedłby w to na podstawie innego ujęcia, bo niemożliwe jest pokazanie tego z klarowniejszych powtórek. Nie ma jednak znaczenia, ile pokazujemy powtórek, bo VAR działa niezależnie od nas. My produkujemy sygnał dla La Ligi, a VAR należy do Federacji i tworzą go inni ludzie z sędziami. To arbiter ocenia, czy sytuacja nadaje się do interwencji.
– O jakich kampaniach mówię? Nie wiem, kto je organizuje, ale mocno mnie to bawi, że od tylu lat mówi się to samo, gdy my nie mamy żadnego związku z VAR-em. My odpowiadamy za produkcję i realizację meczów. Uważam, że w 99,99% przypadków realizacje meczów są nieskazitelne. Nasza odpowiedzialność to tylko produkcja i realizacja. Organizowaliśmy system VAR tylko w jego pierwszym sezonie, potem otrzymała go inna firma.
– Ludzie wskazują, że realizuję mecze La Ligi i pomagam finansowo Barcelonie? Wiele razy tłumaczyłem, że z Barceloną nie zrobiłem nic innego od tego, co zrobiliśmy z Realem po wejściu do klubu Florentino. On wtedy też potworzył spółki dla praw klubu i my w to inwestowaliśmy razem z CANAL+ i Caja Madrid, bo szukaliśmy stabilnej inwestycji i zarobku. Przez lata zarządzaliśmy w ten sposób określonymi prawami należącymi do Realu Madryt. To pomogło w ustabilizowaniu Realu obok innych ruchów Florentino, jak sprzedaż terenów czy odzyskanie praw do lóż VIP. Z Barceloną nie jest to nic innego. Na końcu dyskutujemy o jednej akcji w meczu, która była widoczna na żywo i potem została dwa razy powtórzona. VAR w to nie wszedł i powinno się poprosić o odpowiedzialność sędziów czy Federację. Mediapro nie ma nic wspólnego nic z VAR-em. Tak to wygląda niezależnie od kampanii i opowiadanych głupot.
– Relacje z Florentino? Z Florentino dawno nie rozmawiałem. Niedawno spotkałem się za to José Angelem [Sánchezem, dyrektorem generalnym Realu Madryt] – podsumował Roures.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się