Real Madryt ma za sobą bardzo dobry mecz, a kibice już po trzech dniach od remisu z Gironą mogą wrócić z Santiago Bernabéu bardzo zadowoleni. Królewscy mierzyli się z drużyną, która chciała grać w piłkę, za co zapłaciła bardzo wysoką cenę.
W pierwszej połowie bohaterem były… rzuty karne. Dwukrotnie takie okazje otrzymali gospodarze, a jedną goście. Luka Modrić i Rodrygo byli bezbłędni, a przy strzale Josipa Juranovicia świetną interwencją popisał się Thibaut Courtois. Odwaga Celticu mogła imponować, jednak już po pierwszej połowie można było stwierdzić, że była lekkomyślna, jeśli przypomnimy sobie, że w piłce nożnej chodzi o wynik.
W drugiej połowie Królewscy punktowali rywala z chirurgiczną precyzją. W 51., 61. i 71. minucie wpakowali kolejne bramki i pokazali, że wszystko jest pod kontrolą. Dobrych nastrojów nie mogło zepsuć trafienie Joty, który znalazł sposób na Courtois z rzutu wolnego.
Carlo Ancelotti poważnie potraktował to spotkanie i wystawił bardzo mocny skład. Jednym z głównych bohaterów był Marco Asensio, który grał z ogromnymi chęciami i wyróżniał się na tle kolegów. Wyróżnić można jednak niemal wszystkich. To był bardzo spokojny i udany wieczór na Bernabéu, które już czeka na magiczne wiosenne spotkania z Ligą Mistrzów.
Real Madryt – Celtic FC 5:1 (2:0)
1:0 Modrić 6' (rzut karny)
2:0 Rodrygo 21' (rzut karny)
3:0 Asensio 51' (asysta: Carvajal)
4:0 Vinícius 61' (asysta: Valverde)
5:0 Valverde 71' (asysta: Lucas)
5:1 Jota 84'
Real Madryt: Courtois; Carvajal (64' Lucas), Militão (73' Vallejo), Alaba (66' Nacho), Mendy; Valverde, Kroos, Modrić (66' Ceballos); Asensio, Vinícius (64' Benzema), Rodrygo.
Celtic: Hart; Juranović, Jenz, Starfelt, Taylor; O'Riley, Hatate (82' Abildgaard), Mooy (63' Turnbull); Abada (63' Jota), Maeda (63' Hakšabanović), Kyogo (62' Giakoumakis).
Komentarze (327)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się