Urugwajczyk to niekwestionowany filar Girony i zarazem najlepszy strzelec w historii klubu. Mimo spadku z La Ligi cztery lata temu napastnik odrzucił olbrzymią liczbę ofert i wolał dalej budować swój pomnik w Katalonii. W niedzielę zaś przyjdzie mu stoczyć jedną z potyczek, które w kalendarzu zapewne zaznaczył sobie na czerwono. Gra na Bernabéu go motywuje, a sam Real jest jego niemalże ulubioną ofiarą.
Stuani częściej wpisywał się na listę strzelców jedynie przeciwko Rayo (12). Królewscy w 12 starciach zostali zaś pokarani przez doświadczonego atakującego aż sześciokrotnie. Gol przy co drugiej okazji w meczu z przeciwnikiem tej klasy to średnia musząca robić wrażenie. Jako piłkarz Girony znajdował sposób na bramkarza Realu cztery razy. Po raz pierwszy ukłuł w 2017 roku na Montilivi. Na Bernabéu 36-latek dostaje jednak jeszcze większych skrzydeł. W trakcie dwóch ostatnich wizyt w świątyni Los Blancos zdobył trzy bramki. Choć dublet w spotkaniu zakończonym porażką 3:6 nie miał koniec końców wymiernego znaczenia, to jednak gol z 17 lutego 2019 lutego – już tak. Stuani wykorzystał jedenastkę i wyrównał tym samym na 1:1, a następnie Portu przechylił szalę zwycięstwa na stronę gości.
Po wykryciu arytmii Stuani opuścił cztery mecze. Dziś jednak jest w stu procentach sprawny i gotowy do gry. W poprzedniej kolejce z Osasuną pojawił się na boisku z ławki, ale wszystko wskazuje, że w Madrycie wystąpi już od pierwszej minuty. Dobra współpraca z Castellanosem będzie absolutnie kluczowa w meczu, gdzie z założenia goście raczej nie będą mieli wielu okazji. Mimo dłuższej pauzy Stuani wraz z Riquelme podostaje najlepszym strzelcem drużyny (3 gole).
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się