Carlo Ancelottiego czeka dzisiaj mecz, który w jego długiej trenerskiej karierze ewidentnie mu nie leży – wyjazdowe starcie z Atlético Madryt. Włoski szkoleniowiec, który w pamięci madridistas zawsze pozostanie jako ten, który poprowadził Królewskich do upragnionej La Décimy po finałowym pojedynku właśnie z Atleti, nie może się pochwalić najlepszymi liczbami zarówno wcześniej na Vicente Calderón, jak i obecnie na Wanda Metropolitano. Wystarczy wspomnieć, że Carletto na stadion Los Rojiblancos przyjeżdżał dziewięciokrotnie i w tym czasie zanotował tylko jedno zwycięstwo, trzy remisy i pięć porażek.
Wyjazdowe starcia z Atlético są dla niego największym koszmarem zwłaszcza w roli trenera Realu Madryt – w sumie cztery porażki, z czego trzy w samym sezonie 2014/15 (0:1 w rewanżu Superpucharu Hiszpanii, 0:2 w 1/8 finału Copa del Rey i 0:4 w La Lidze) i jedna w sezonie 2021/22 (0:1 w La Lidze już po oficjalnym zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii). Do tej listy trzeba również dodać porażkę 0:1 z Bayernem Monachium w fazie grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2016/17.
Przy okazji trzech innych wizyt Ancelotti unikał porażek, ale też nie był w stanie zaznać smaku zwycięstwa. Podczas swojej pierwszej wizyty na Vicente Calderón razem z Chelsea ugrał remis 2:2 w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2009/10. Następnie z Realem Madryt zremisował 2:2 w La Lidze w sezonie 2013/14 i 0:0 w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w sezonie 2014/15.
Osiem lat od ostatniego zwycięstwa
Ten jedyny triumf Ancelottiego na stadionie Atlético miał miejsce w sezonie 2013/14, gdy potrafił pokonać podopiecznych Diego Simeone (2:0) w półfinale Copa del Rey. Tym samym dzisiaj włoski szkoleniowiec stanie przed szansą na wybudzenie się z tego koszmaru, który nawiedza go podczas każdego wyjazdu na teren Atleti – dziewięć wizyt i tylko jedno zwycięstwo.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się