Mahamadou Diarra nie poleci do Madrytu, aż do czasu, gdy jego reprezentant, Frederik Guerra, nie zapnie transferu na ostatni guzik i nie dopilnuje transakcji pomiędzy Realem Madryt a Olympique Lyon. W tym momencie negocjacje skupione są na prawie FIFA, które mówi, iż 5% z 26 milionów euro wydanych na Diarrę ma trafić do klubu, który uformował piłkarza (w tym przypadku OFI Kreta i Vitesse Arnhem), lecz Lyon nie zgadza się z tym i żąda, by cała kwota została przelana na jego konto.
Diarra i jego agent, którego ostatnie wydarzenia bardzo zdenerwowały, spotkali się dyrektorem finansowym francuskiego klubu, by zamknąć ostatecznie negocjacje w ciągu najbliższych trzech godzin. Być może odpowiednim rozwiązaniem będzie zapłacanie przez oba kluby po 2,5%, bo, w obliczu tych wydarzeń, Real Madryt i Diarra zadeklarowali, że gotowi są wyłożyć na stół właśnie połowę tej kwoty.
Z tego powodu, Malijczyk, który już dzisiał wsiąść miał w samolotu do Madrytu, będzie musiał poczekać w swojej rezydencji w Lyonie, aż jego agent nie zamknie ostatecznie transferu pomiędzy Olympique Lyon, Realem Madryt i samym piłkarzem.
Diarra na razie nie przyleci do Madrytu
Telenowi Malijczyka nie koniec
REKLAMA
Komentarze (91)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się