W tym sezonie Castilla uzbierała raptem jeden punktów z sześciu możliwych do zdobycia. Najmłodsza drużyna w Grupie 1 Primera División RFEF (średnia wieku 19,3), czyli na trzecim poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii, ma za sobą trudny początek zmagań. Oprócz jednego oczka w dwóch kolejkach musiała jednak również stawić czoła trzem kontrowersjom sędziowskim. Jeśli do boiskowych problemów dodamy kilka sędziowskich „popisów”, które w zespole madryckich rezerw wywołały niezadowolenie, sytuacja nie wygląda zbyt kolorowo.
Czwarty projekt Raúla zachwiał się bardzo szybko przez decyzje sędziowskie. Wystarczyły raptem dwie serie gier, by arbitrzy zasiali niepokój w szeregach drużyny prowadzonej przez legendę Realu Madryt. Na inaugurację sezonu w meczu z Linense na Estadio Alfredo Di Stéfano narzekali na niepodyktowany rzut karny na Sergio Arribasie w 96. minucie przy wyniku 2:2, co mogło zapewnić Królewskim zwycięstwo rzutem na taśmę.
Dwa anulowane gole

W spotkaniu drugiej kolejki z Racingiem Ferrol przy stanie 0:2 w końcowych minutach anulowane zostały kolejne dwa gole, praktycznie jeden po drugim, ze względu na wątpliwe pozycje spalone Álvaro Rodrígueza. Ostatecznie mecz zakończył się porażką Castilli 1:2 (jedyną bramkę zdobył Óscar Aranda) i znów pozostawił niesmak, bo według zawodników cantery wynik tego starcia mógł być inny.

Wszystkie te kontrowersyjne decyzje i niezadowolenie wyrażane przez Castillę stawiają arbitra najbliższej rywalizacji z Unionistas (w sobotę o 19:30 na Di Stéfano) w centrum zainteresowania. W poprzednim sezonie rezerwy Los Blancos były zamieszane w kilka sędziowskich kontrowersji, a na początku bieżących rozgrywek dyskomfort z tym związany szybko zadomowił się w środowisku podopiecznych Raúla.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się