Potencjalny spadkobierca schedy po Luce Modriciu nazywa się Jude Bellingham. Zawodnik Borussii Dortmund jest obiektem pożądania wielkich europejskich klubów, a jego trener, Marco Rose, który już wcześniej mówił, że piłkarz nie jest na sprzedaż, nie chce pogodzić się z myślą, że następnego lata może stracić jedną ze swoich gwiazd. „Zostanie z nami na ten sezon, mogę to w tym momencie zagwarantować”, powiedział niedawno w rozmowie ze Sky90 Sebastian Kehl, dyrektor sportowy BVB. Podkreślił również, że sam Bellingham nie jest zainteresowany odejściem gdziekolwiek tego lata i potwierdził, że nie było kontaktów z żadnym klubem w sprawie 19-latka.
Dortmundczycy nie mogą być jednak pewni tego, że przyszłość Jude’a będzie malować się w żółtych barwach. „Musimy pogodzić się z tym, że w końcu przyjdzie taki moment, że chłopcy ruszą dalej, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i sportowym”, stwierdził Kehl. A wszystko to dzieje się w chwili, w której możni europejskiego futbolu mają chrapkę na zapewnienie sobie usług młodego Anglika. Głównymi zainteresowanymi są Liverpool, który staje do wyścigu o podpis pomocnika z przewagą, i Real Madryt. W stolicy Hiszpanii widzą w nim pokoleniowego następcę Luki Modricia, ale nie byłaby to łatwa operacja, a przeszkód byłoby co najmniej kilka.
Po pierwsze: The Reds byliby skłonni złożyć ofertę opiewającą na ponad 100 milionów euro. Obecnie borykają się oni z problemami w środku pola spowodowanymi kontuzjami i wychowanek Birmingham City miałby zbudować nową, przyszłościową drugą linię wraz z Sanderem Berge z Sheffield United, którego również mają na oku. Po drugie: Bellingham zajmowałby miejsce dla gracza bez paszportu Unii Europejskiej, co jest ogromnym minusem przy pozyskiwaniu brytyjskich piłkarzy, odkąd Wielka Brytania opuściła wspólnotę w ramach Brexitu. Zamysłem Królewskich było natomiast poczekanie do następnego lata, bo występy Luki Modricia udowodniły, że może on z powodzeniem nadal grać na najwyższym poziomie. Z Tchouaménim, Camavingą i Fede Valverde przyszłość madryckiego środka pola wydaje się doskonale zabezpieczona i gwarantuje płynną zmianę warty, ale sprowadzenie Bellinghama byłoby swoistą wisienką na torcie.
Jeśli w biurach przy Paseo de la Castellana uważają, że 15-krotny reprezentant Anglii byłby idealnym następcą Chorwata, to Olocip, firma specjalizująca się w wykorzystaniu sztucznej inteligencji w futbolu, idzie o krok dalej. Mianowicie, według jej wyliczeń, w przypadku jego przybycia do La Ligi, 19-latek spisywałby się lepiej niż 85% zawodników występujących na co dzień w tych rozgrywkach. Olocip przewiduje, że transfer Bellinghama uwolniłby większy potencjał kreacyjny i ofensywny Los Blancos, ze względu na jego agresywność i wertykalność. On sam poprawiłby również swoje umiejętności w rozegraniu, notując średnio 53 podania na mecz. Jakby tego było mało, miałby też zdobywać więcej bramek i zapisywać więcej asyst od Lukity. Sztuczna inteligencja prognozuje ponadto, że popisywałby się średnio dziesięcioma defensywnymi akcjami na mecz, w związku z czym Jude stałby się prawdziwie wszechstronnym zawodnikiem i z pewnością jednym z ulubieńców publiczności na nowym Santiago Bernabéu.
Komentarze (93)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się