To będzie twój ósmy sezon w pierwszej drużynie Realu Madryt i przeszedłeś już przez wszystkie możliwe role: gracz pierwszego składu, rezerwowy, wchodzący z ławki, zmiana pozycji... Jak mentalnie przygotowujesz się do każdego nowego sezonu? Bo wydaje się, że nigdy nie wiadomo, co ci się przytrafi.
Dla mnie podstawą jest wiara w samego siebie. Trenerzy czy kibice mogą uważać, że jesteś lepszy lub gorszy, ale ja mocno wierzę w siebie i wiem, do czego jestem zdolny i czego nie mogę robić. To jest moja mentalność.
Do Realu Madryt przeszedłeś w wieku 16 lat. Jakie są twoje pierwsze wspomnienia z tamtego czasu?
Wejście do strefy szkółki. Do pierwszego budynku w Valdebebas prowadzą długie schody. Patrzysz na nie i to coś imponującego. Pamiętam ten pierwszy marsz do szatni. Wszystko dokładnie obserwowałem i byłem podekscytowany.
Co jest najtrudniejszego w wejściu jako nastolatek do takiego klubu jak Real Madryt?
Głowa, bez wątpienia. Przychodzisz do Realu, zaczynasz zarabiać... Pojawiają się różne sprawy, które cię rozkojarzają i musisz podjąć pewne decyzje... Musisz widzieć to wszystko bardzo jasno i walczyć o swoje marzenie. Na tej drodze pozostaje zawsze wielu świetncyh graczy, którzy z tego czy innego powodu nie potrafią przeskoczyć wyżej.
Faworyci mundialu: „Argentyna, Brazylia, Francja... i Hiszpania”.
Rüdiger i Tchouaméni: „Są świetni i fizycznie niesamowicie podwyższą nas poziom”.
Powrót do reprezentacji: „Jasne, że wierzę w powrót. Wszyscy piłkarze pracują, by reprezentować swój kraj, bo to coś wspaniałego. Będę do końca walczyć o szansę na wyjazd do Kataru”.
Wszyscy mówią, że to była najpiękniejsza Liga Mistrzów w historii Realu Madryt. Zgadzasz się?
Na poziomie emocjonalnym trudno będzie to wyrównać, tak. Cierpieliśmy, walczyliśmy, byliśmy praktycznie poza rozgrywkami, wracaliśmy... Byliśmy w każdej sytuacji.
Jaki jeden moment możesz wyróżnić?
Trudna sprawa... [namyśla się] W każdym dwumeczu działo się coś wyjątkowego... Ale tak, ostatnie 5 minut z City to największe szaleństwo, jakie przeżyłem w karierze.
Powiedz nam prawdę: na ławce uznaliście, że nie da się tego znowu odwrócić i że to już niemożliwe.
Tak... Tak myśleliśmy, że tyle walczyliśmy i tyle przeszliśmy... Widzieliśmy siebie poza finałem. W ciągu dwóch minut wszystko się zmieniło.
Czy naprawdę w trakcie podchodzenia do karnego w finale Ligi Mistrzów w 2016 roku byłeś tak spokojny? Jak można w takim momencie zakręcić sobie piłką na palcu?
[śmiech] Nie byłem świadomy, jak ważny to był moment. Naprawdę czułem się bardzo spokojny i byłem pewny, że trafię.
Sam wybrałeś, żeby uderzyć karnego jako pierwszy?
Zgłosiłem się do strzelania, ale kolejność ustalił trener.
Wykonanie pierwszego karnego w serii jedenastek w finale Ligi Mistrzów... Nieźle.
Powtórzę, że nie byłem świadomy tego momentu. Teraz po czasie z zewnątrz stwierdzam: „Cholera, mogłem to przemyśleć” [śmiech].
Ile razy oglądałeś tamte karne?
Wiele, naprawdę wiele.
Co jest trudniejsze: bycie ojcem [Lucas ma 4-letniego synka Lucasa i 2-letnią córeczkę Makę] czy gra w pierwszym składzie w Realu Madryt?
[śmiech] Bycie ojcem, bez wątpliwości.
Pełną sesję zdjęciową Hiszpana można obejrzeć na portalu Esquire.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się