Kiedy Takefusa Kubo i Reinier Jesus wracali tego lata z wypożyczeń, z góry dobrze wiedzieli, że nie mają szans na pozostanie w zespole. Nawet gdyby Carlo Ancelotti zachwycił się ich postawą na treningach i zapragnął mieć ich w kadrze, nie mógłby dopisać ich do drużyny. Z podobnego powodu Królewscy nie mogli ruszyć po Gabriela Jesusa, którego profil podobał się działaczom i trenerowi w kontekście wzmocnienia środka ataku. Wszystko przez dosyć dobrze znany już temat trzech miejsc dla graczy spoza Unii Europejskiej, które obecnie zajmują Éder Militão, Rodrygo Goes i Vinícius Júnior.
Zasada jest równa dla wszystkich i obowiązuje od dawna, ale Real Madryt może być powoli zirytowany, bo Vinícius od dwóch lat spełnia wszelkie wymogi i nie ma jeszcze hiszpańskiego paszportu z powodów biurokratycznych, bo władze argumentują, że proces zwolnił dla wszystkich kandydatów i w tym momencie Hiszpania ma do rozpatrzenia oraz zatwierdzenia nawet 300 tysięcy podobnych wniosków. Ta sytuacja całkowicie blokuje potencjalne ruchy transferowe klubu, które związane byłyby z graczem spoza Wspólnoty.
Atakujący przeszedł już pozytywnie dwa egzaminy (językowy i kulturowy) oraz oczywiście wypełnił dwa lata stałego pobytu w Hiszpanii, których wymaga się w tych przypadkach od Brazylijczyków. Rok później zrobili to Rodrygo i Militão, ale na razie Los Blancos po prostu liczą na zwolnienie chociaż jednego miejsca. Każdy klub pozyskujący zawodnika bez paszportu Unii Europejskiej podejmuje określone ryzyko i nikt nie gwarantuje, że dokument zwalniający go z tego miejsca przyjdzie od razu, ale bez wątpienia blokada biurokratyczna realnie ogranicza Los Blancos.
Dotyczy to nie tylko głośnego w tym roku przypadku Jesusa, ale także potencjalnego zostawienia w kadrze Kubo lub Reiniera jako zabezpieczenia ataku. Przez tę sytuację Królewscy nie mogli też wejść do rozmów w sprawie Raheema Sterlinga, który od wielu lat podobał się dyrekcji i który tego lata odszedł z Manchesteru City. Przez brak miejsc w pierwszej drużynie przynajmniej na razie w oficjalnym meczu nie zadebiutuje też Vinícius Tobias, który poleciał z zespołem do Stanów Zjednoczonych. Obrońca sezon rozpocznie jednak tylko w Castilli.
Irytacja może być tym większa, że inne głośne przypadki ze świata sportu otrzymywały paszport drogą ekspresową. Tak było w ostatnich latach z Aymerikiem Laporte i Ansu Fatim, którzy potrzebowali dokumentu do zadebiutowania w reprezentacjach piłkarskich, oraz w ostatnim okresie z Lorenzo Brownem. Amerykanin dołączył do reprezentacji koszykarzy Hiszpanii... chociaż ani dnia nie mieszkał w tym kraju i nie stawił się w nim nawet, by wypełnić odpowiednie dokumenty. Królewskim pozostaje jednak tylko czekać…
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się