Real Madryt rozpoczął ten tydzień od treningu w Valdebebas, ale już jutro piłkarze polecą do Stanów Zjednoczonych, gdzie w najbliższą sobotę (5:00 w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu) zagrają z Barceloną. Przed wejściem do samolotu Królewscy odbędą jeszcze jedną sesję treningową w miasteczku sportowym.
O 15:00 samolot powinien wzbić się w powietrze, a po niemal 13-godzinnym locie wyląduje w Los Angeles. Około 18:45 miejscowego czasu Królewscy powinni wylądować, a prosto z lotniska udadzą się do 5-gwiazdkowego hotelu The Beverly Hills. Następne dni w Stanach Zjednoczonych mają stać pod znakiem kolejnych treningów pod czujnym okiem Carlo Ancelottiego i oczywiście Antonio Pintusa. W sobotę, już w dniu meczu z Barceloną, wybiorą się do Las Vegas. Lot powinien trwać około 45 minut.
Po sobotnio-niedzielnym Klasyku Królewscy wrócą do swojej bazy w Los Angeles, gdzie pozostaną do wtorku. Później plan ma się powtórzyć. Real zagra z Clubem Américą w San Francisco, a podróż drogą powietrzną ponownie nie powinna trwać dłużej niż godzinę. Przy okazji trzeciego meczu Los Blancos praktycznie nie będą musieli się ruszać. Ostatnia potyczka w USA odbędzie się bowiem właśnie w Los Angeles, a na Rose Bowl Stadium ich rywalem będzie Juventus. Po meczu piłkarze wrócą do Madrytu, gdzie powinni wylądować 31 lipca wieczorem.
Po powrocie do Madrytu rozpocznie się trzecia część pretemporady, podczas której sztab szkoleniowy i piłkarze będą mieli już tylko jeden cel: mecz o Superpuchar Europy z Eintrachtem Frankfurt.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się