– Gdy poprzedni sezon dobiegł końca, to odczułem radość. Nie z powodu tego, w jaki sposób się zakończył, ale dlatego, że mogliśmy już rozpocząć wakacje. Przerwa wakacyjna trwała wystarczająco długo. Mam w pełni naładowane baterie. Czuję się świetnie, cieszę się, że jesteśmy już z powrotem, wszystko jest dobrze.
– Chaos organizacyjny wokół finału Ligi Mistrzów? Spotkałem tylko kilku szczęśliwców, którzy tego nie widzieli, ale cała reszta, łącznie z moją rodziną, była w centrum tych wielkich walk wokół stadionu. Myślę, że to wszystko było bardzo źle zorganizowane. Ktokolwiek był za to odpowiedzialny, to zupełnie nie był do tego przygotowany. Jeszcze przed rozpoczęciem meczu rodzina wysyłała mi wiadomości: „Jesteśmy już na stadionie, powodzenia”. Ale to nie była prawda. Tego typu potrzebne kłamstewka otrzymujesz zazwyczaj po zakończeniu meczu.
– Po wszystkim mieliśmy małą imprezkę, ale moja kobieta nie była na nią gotowa. Wciąż była wyczerpana po tym wszystkim, co działo się wokół finału. Myślę, że to wszystko, co działo się wokół organizacji meczu, sprawiło, że naszym najmniejszym problemem tego wieczoru było to, że przegraliśmy ten finał. To wręcz nieprawdopodobne, że możemy tak mówić o finale Ligi Mistrzów. To było naprawdę bardzo trudne. Ja nie byłem wtedy pod stadionem, ale wiele osób dokładnie mi wszystko opowiedziało i ta wersja wydarzeń się potwierdza. Dobrze wiem, co się wydarzyło.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się