Menu
/ as.com

Przedłużenie priorytetowe

Foto: Przedłużenie priorytetowe
Fot. Getty Images

Kontrakt Karima Benzemy z Realem Madryt wygasa już za rok, ale klub chce go przedłużyć przynajmniej do 2024 roku. Właśnie wtedy na Santiago Bernabéu miałby się zameldować Erling Haaland, który stałby się pełnoprawnym następcą Francuza.

Tego lata Real Madryt bardzo szybko odrobił swoją pracę domową. Na rozczarowanie, jakie wywołała decyzja Kyliana Mbappé, Królewscy zareagowali triumfem w Lidze Mistrzów i transferami Antonio Rüdigera i Auréliena Tchouaméniego. Następnie doszło do parafowania nowego kontraktu z Luką Modriciem, a niebawem jego śladami podążą Vinícius, Éder Militão i Rodrygo. Swego rodzaju wisienką na torcie ma być z kolei priorytet w postaci pełnego domknięcia przedłużenia umowy z Karimem Benzemą.

Francuski napastnik w wieku 34 lat zamknął niedawno swój najlepszy sezon w całej karierze – 44 bramki w 46 meczach w klubie i 6 bramek w 10 meczach w reprezentacji. Odegrał przy tym kluczową rolę w zdobyciu tytułu mistrzowskiego, notując w samych ligowych rozgrywkach 27 trafień i zostając najlepszym strzelcem La Ligi, a ostatnią edycję Ligi Mistrzów zakończył z 15 bramkach w 12 spotkaniach. Nie było mu dane wpisać się na listę strzelców w ostatnim meczu sezonu w finale w Paryżu, ale bezapelacyjnie jest jednym z głównych (jeśli nie jedynym) kandydatem do zdobycia Złotej Piłki.

I to właśnie temat Złotej Piłki może być kluczem w kontekście dalszej przyszłości Benzemy w Realu Madryt. Klub ma w zwyczaju zawierać w kontraktach różnego rodzaju klauzule w związku ze zgarnięciem nagrody dla najlepszego piłkarza na świecie – i nie dotyczą one tylko bonusów finansowych, ale również mogą mieć wpływ na samą długość danej umowy. Tak było chociażby w przypadku Modricia, którego kontrakt po zdobyciu Złotej Piłki został automatycznie przedłużony z 2021 do 2022 roku. Nie wiadomo, czy dokładnie taki sam zapis dotyczy Benzemy, ale fakty są takie, że Królewscy zrobią wszystko, aby Francuz pozostał w klubie przynajmniej do 2024 roku.

Norweski następca
Gdy Cristiano Ronaldo opuszczał stolicę Hiszpanii, to w klubie zakładano, że lukę po Portugalczyku zapełni kolektyw w postaci wszystkich ofensywnych zawodników. Teraz po latach można otwarcie powiedzieć, że tak się nie stało. Na oczekiwania odpowiedział tylko Benzema, który zdobywał kolejno 30 bramek w sezonie 2018/19, 27 w sezonie 2019/20, 30 w sezonie 2020/21 i 44 w sezonie 2021/22. Ta przemiana jest w biurach na Santiago Bernabéu niesamowicie doceniana, dlatego do momentu dołączenia do klubu innego wielkiego goleadora z prawdziwego zdarzenia to właśnie Benzema ma stanowić o sile ofensywnej Los Blancos.

Jak podają angielskie i hiszpańskie media, w 2024 roku ma się aktywować specjalna klauzula w kontrakcie Erlinga Haalanda, która miałaby mu pozwolić na odejście z Manchesteru City. Będzie to idealny moment na to, aby w ataku Królewskich doszło do wielkiej zmiany pokoleniowej i w miejsce 36-letniego już wówczas Benzemy zameldowałby się właśnie norweski snajper. 

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!