Przybycie Tchouaméniego i przedłużenie kontraktu z Luką Modriciem zamykają nieco drzwi do kontynuacji kariery w Realu Madryt dla Daniego Ceballosa, który był już niemal przekonany, że najlepszym rozwiązaniem dla jego kariery będzie powrót do Betisu. W klubie z Sewilli trwa cierpliwe wyczekiwanie. W tej chwili nie ma nawet pieniędzy na podpisanie kontraktów z Brazylijczykami Luizem Felipe i Luizem Henrique, którzy w teorii zostali już pozyskani.
Taktyka Betisu w przypadku Ceballosa polega po prostu na czekaniu. Do dziś nie złożono nawet formalnej oferty. Andaluzyjczycy uważają, że w miarę upływu tygodni, oprócz niezbędnych przychodów ze sprzedaży zawodników, Real Madryt ulegnie i niemal „odda” pomocnika. Królewscy chcieliby nie mniej niż 12–15 milionów za Daniego, który ma świetną reputację w dużych ligach europejskich. Ale na Villamarín są dalecy od osiągnięcia tej kwoty.
Najlepszą gwarancją jest pragnienie zawodnika, który chce wrócić do drużyny, w której się wychowywał i z której odszedł prawie pięć lat temu. Ceballos wierzy, że Pellegrini i Betis dadzą mu najlepszą szansę, aby zabłysnąć i odzyskać zaufanie Luisa Enrique, by móc udać się na Mistrzostwa Świata w Katarze.
Inna sprawa, że nie wiadomo, czy ta strategia sprawdzi się w przypadku Betisu, przynajmniej tego lata. Carlo Ancelotti dał już zawodnikowi do zrozumienia, że liczy na niego i nawet w szatni Realu uważają, że może on wnieść swój wkład, mimo że obecnie jest siedmiu zawodników, którzy ubiegają się o trzy miejsca w pomocy. Wszystko będzie gotowane na wolnym ogniu. I ktoś, być może, w końcu się sparzy.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się