Menu
/ marca.com

Asensio: Jestem lepszy niż przed kontuzją

Foto: Asensio: Jestem lepszy niż przed kontuzją
Fot. MARCA

Marco Asensio udzielił obszernego wywiadu dziennikowi MARCA. Hiszpan był przede wszystkim pytany o obecny sezon i swoją przyszłość.

Jak sypiasz, gdy do finału z Liverpoolem pozostało zaledwie kilka dni?
Tak, dobrze sypiam. To prawda, że ten tydzień jest przygotowany w inny sposób. Finał Ligi Mistrzów to coś, w czym wszyscy zawodnicy chcą zagrać i jest to szczególny rodzaj przygotowań. Staram się cieszyć tygodniem, meczem i spokojnie stawić czoła temu wszystkiemu.

Wiesz, że to finał Ligi Mistrzów, ale to dla ciebie żadne zaskoczenie, prawda?
To będzie mój trzeci finał Ligi Mistrzów. Pierwszy z nich był najnowszy w doznaniach. Trudno było zasnąć, ale od drugiego meczu człowiek lepiej się czuje, bardziej zinternalizował wszystkie mentalne przygotowania do meczu. Musimy się maksymalnie skoncentrować i starać się czerpać z tego jak najwięcej przyjemności.

Czy wierzysz w to po tym, co wydarzyło się w Lidze Mistrzów?
Tak, wierzę w to, choć prawdą jest, że była to zupełnie inna Liga Mistrzów niż dwie poprzednie, ponieważ wszystkie fazy pucharowe były remontadami. To były niesamowite mecze, po których zakończeniu nie wiedzieliśmy, czy wiemy, co się stało. Istnieje taka więź z fanami, jakiej nie czułem od dawna. Dla wszystkich było to bardzo wyjątkowe wydarzenie.

Czy w tych meczach stawiasz się w sytuacji przeciwnika takiego jak PSG, Chelsea czy Manchester City?
To musi być bolesne i skomplikowane. Postawiłem się jednak w roli zawodnika Realu Madryt i bardzo mi się to spodobało. Pozostał nam ostatni mecz, będący wisienką na torcie sezonu, czyli próba wygrania czternastki.

Wyjaśnia to, co oznacza noszenie na piersi herbu Realu Madryt i odczuwania dumy w tej koszulce.
Dzięki temu i dużej ilości pracy. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku wydaje się, że to przypadek, ale tak nie jest. Należy być w pełni przygotowanym. Przed meczem z City widzieliśmy już wideo z remontad. Przed każdym spotkaniem trzeba przygotować wszystkie scenariusze, niezależnie od tego, czy się wygrywa, czy przegrywa. Nad tym wszystkim się pracuje. A potem widać, jak odbija się to na boisku.

Twoje lekkie dotknięcie głową pomogło doprowadzić do dogrywki z City.
To są właśnie te drobne szczegóły. Co za pomoc! (śmiech). Potem spojrzałem na to i zostało to zaliczone jako asysta, to jest pójście z wiarą do końca. DNA Realu Madryt jest dążenie do tego, by dawać z siebie wszystko. To prawda, że w powietrzu trochę się wahałem, czy dotykać, czy nie. W końcu udało mi się, Rodrygo trafił, a to doprowadziło do dogrywki i awansu do finału.

To właśnie te szczegóły zmieniają sytuację.
Tak, ale w miarę dojrzewania jako piłkarz zdajesz sobie sprawę, że o wszystkie te szczegóły można zadbać. Wszystkie mecze Ligi Mistrzów, w których brałem udział w Realu Madryt, były rozstrzygane przez te szczegóły, zarówno w finale, jak i w fazie pucharowej. To jest coś, co my, zawodnicy, przyswoiliśmy sobie, to jest coś, czego uczą nas w tym klubie.

Co trzeba zrobić z Liverpoolem? Jakie szczegóły, jakie kroki?
Tego jeszcze nie wiemy, to się okaże w trakcie. Musimy jednak przygotować wszystkie fazy gry i przeanalizować przeciwnika. Musimy skupić się przede wszystkim na sobie, na swoich mocnych stronach, starać się nie popełniać błędów, aby ich nie wykorzystali. Z przodu mają bardzo szybkich zawodników. Musimy zadbać o to wszystko, a do tego dochodzi nasze serce, pasja, z jaką chcemy wygrać kolejną edycję Ligi Mistrzów, i to, jak bardzo jesteśmy konkurencyjni. To nie przypadek, że dotarliśmy do tak wielu finałów i zdobyliśmy tak wiele tytułów.

Te szczegóły dotyczą okresu od 1. do 90. minuty meczu, a czasem dłuższego.
Tak, może to być bramka strzelona po kontrze, którą przeciwnik się pomylił, nasze bramki lub bramki, w których w pewnym momencie złapaliśmy przeciwnika na niefrasobliwości i wykorzystaliśmy te słabości. Może to polegać na tym, że my ich nie wykończymy, a oni nas, bo dobrze bronimy w jednej akcji, a w drugiej atakujemy – to wszystko są etapy, o które musimy zadbać.

Jest taki montaż Kloppa z Guardiolą, w którym mówi on „nie strzelaj gola, to pułapka”. Widziałeś go?
Widziałem go, jest bardzo zabawny. To prawda, że podano, iż wszystkie powroty odbywały się w domu. Przez ostatnie dwa lata nie mogliśmy zagrać na Santiago Bernabéu, ale wszystko złożyło się w jedną całość, aby stworzyć tę magię. Podobnie jak DNA Realu Madryt w tych rozgrywkach. Wszystko złożyło się na to, że dotarliśmy do tego finału i możemy się nim cieszyć i mam nadzieję, że go wygramy.

Jak oceniasz swój sezon, jak analizujesz swoją grę?
Jestem dumny, jestem szczęśliwy. Nie było to łatwe po dwóch ostatnich sezonach. Na boisku wywalczyłem wyjściowy skład i pewnością siebie dzięki Carlo. Ilekroć dawał mi szansę, zawsze odpowiadałem na boisku, zdobywając bramki. To moje najlepsze statystyki, odkąd pracuję w Realu Madryt. Jestem dumny, ale chcę więcej. Jestem głodny, by osiągać więcej rzeczy. To jest linia, którą podążam i którą zamierzam podążać.

Czy jesteś już tym samym zawodnikiem, którym byłeś przed kontuzją?
W tym sezonie uważam się za lepszego zawodnika. Po pierwsze, ze względu na liczby, a następnie dlatego, że czuję, iż jestem dojrzały, by radzić sobie zarówno w dobrych, jak i złych sytuacjach. Staram się zachować tę równowagę. Pod tym względem bardzo się poprawiłem: wiara w siebie, samodoskonalenie, umiejętność wytrwania w dobrych i złych chwilach… Myślę, że w tym sezonie miałem to wszystko, dobre momenty i mniej dobre, gdy miałem mniej minut. Ale wiedziałem, jak najlepiej je wykorzystać, gdy byłem na boisku. Dlatego czuję, że jestem lepszy niż przed kontuzją.

Czy jesteś bardzo wymagający w stosunku do samego siebie?
Może wymagania, które są mi stawiane, są postrzegane w innym świetle. Nie mam na to wpływu. Staram się robić, co w mojej mocy. Czasami wydaje się, że trudno jest przypisać zasługi temu, co robię, ale to nie jest moja wina, to jest postrzeganie mnie przez ludzi. Moim zadaniem jest dawać z siebie wszystko, tak jak robiłem to w tym roku. To mój najlepszy sezon pod względem liczby strzelonych goli. Byłem trzecim najlepszym strzelcem drużyny i to bardzo pomogło mi w zdobyciu dwóch tytułów w tym sezonie… i mam nadzieję, że trzeciego.

Twoja lewa stopa jest biczem.
Tak, to prawda. Nie wygląda na to, ale jest to coś, nad czym się dużo pracuje. Uderzam wtedy także duszą, z ufnością. Od czasu kontuzji wszystko to poprawiłem, zwracam większą uwagę na moje uderzenia na filmikach. Piękne bramki nie są przypadkowe.

Czy wiesz, jak zdobywać brzydkie bramki?
Chciałbym strzelać więcej brzydkich goli. Chciałbym zaliczyć więcej i mniej pięknych. W końcu trzeba poszukać tej luki, bo drużyny grają bardzo daleko z tyłu i trzeba zdobywać bramki z dystansu. W tym sezonie, szczerze mówiąc, padło kilka naprawdę ładnych bramek.

Czy marzysz o tym, żeby zdobyć taką w spotkaniu w Paryżu?
Oczywiście, że tak. Mam nadzieję, że będę miał okazję pomóc drużynie na boisku, w czym jestem najlepszy. Myślę, że mogę bardzo pomóc zespołowi.

Ta ręka przy uchu w meczu z Alavés…
Wynikało to z zagrania, w którym trochę namieszałem, ale nie skończyło się to bramką. Widziałem, że trener chce mnie zmienić. Wiedziałem, że to może być dla mnie ostatni mecz. W tamtym momencie chciałem tylko wsparcia, sympatii kibiców dla mnie i dla drużyny. Po zdobyciu bramki nastąpiła eksplozja radości. Chciałem, żeby kibice nam pomogli. Widzieliśmy, że kiedy Bernabéu płonie, co zdarza się prawie zawsze, pozwala nam to wracać i wygrywać ligi, czego byliśmy świadkami.

Porozmawiajmy o przyszłości – do końca kontraktu pozostał tylko jeden rok.
Teraz myślę już tylko o finale. W mojej głowie nie ma nic innego. Zobaczymy, jak będzie po Lidze Mistrzów. Nie prowadziłem jeszcze żadnych rozmów z klubem. Ocenimy sytuację i zrobimy to, co jest najlepsze dla obu stron.

Czy fakt, że Mbappé nie przychodzi, ma wpływ na przedłużenie twojego kontraktu?
Nie wiem, bo nie rozmawiałem z klubem. Zawsze była tu konkurencja, a to też nie do końca jest ta pozycja. Ale w tym klubie rywalizacja jest nieunikniona. Jestem gotowy do walki z każdym.

Czy sądziłeś, że Mbappé przyjdzie?
Ponieważ sam doświadczyłem tego, że do ostatniej chwili nie wiem, gdzie będę grał, wiem, że dopóki nie podpiszesz kontraktu, nie możesz niczego brać za pewnik. Musiał rozważyć zalety na poziomie osobistym i zawodowym. Musimy uszanować jego decyzję, ponieważ wszyscy zawsze szukamy tego, co najlepsze.

Wróciłeś do drużyny narodowej po tym, jak nie grałeś w niej od listopada 2020 roku.
To bardzo dobra wiadomość. Jestem bardzo szczęśliwy. Dla mnie reprezentacja narodowa jest czymś bardzo ważnym. Bardzo mi się to podobało, ponieważ jest to coś zupełnie innego niż codzienna praca w klubie. Będę dążył do tego, aby od tej pory stało się to normą.

Prawda jest taka, że prawie za każdym razem, gdy byłeś w dobrej formie, Luis Enrique liczył na ciebie.
Jak już pokazał, jest świetnym trenerem. Doskonale nadaje się na selekcjonera. Zaufał mi i postaram się odpłacić.

Czy to, co mówił o brakach, postrzegasz jako ostrzeżenie czy wyzwanie?
Lubię wyzwania. Widzimy całe oświadczenie, które mówi, że trzeba skorzystać z okazji. To samo dzieje się tutaj – dają ci pięć minut i musisz je wykorzystać. Wiem tylko, że jeśli do mnie zadzwonił, to tylko dlatego, że na to zasłużyłem. Nie mam co do tego wątpliwości. Teraz chcę to jak najlepiej wykorzystać.

Kończymy. Którego zawodnika uważasz za decydującego w finale przeciwko Liverpoolowi?
Każdy zawodnik może mieć decydujące znaczenie. Oni mają świetnych zawodników, my mamy świetnych zawodników. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Jeśli wiem, że wszyscy jesteśmy gotowi do zdecydowanego działania, aby doprowadzić do zdobycia czternastego pucharu. Mam nadzieję, że przyniesiemy go kibicom.

I ostatnia sprawa: gdzie wisi zdjęcie, na którym świętujesz zdobycie bramki w finale w Cardiff, wygranym 4:1 z Juventusem?
Mam je w domu oprawione, ale nie zawieszone. To była ciekawa rzecz. Miałem wątpliwości, czy znajdę się w kadrze meczowej, bo było tylko 18 miejsc, choć w tym ostatnim odcinku sezonu szło mi dobrze. W wywiadzie przed finałem powiedziałem, że jeśli zdobędę bramkę, będę świętował z rodziną. Byli tam, po prawej stronie. To była dla mnie bardzo miła i wyjątkowa chwila.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!