Jak pan ocenia ostatni meczu Cádizu z Realem Sociedad?
Nie wyglądało to dobrze. Do tamtego meczu prezentowaliśmy wysoką formę. Możliwe, że trener trochę za bardzo uwierzył w siebie i nie postawił na tych najważniejszych zawodników, którzy powinni byli zagrać w tym spotkaniu. Może od środka wyglądało to inaczej, ale mnie osobiście zaskoczył fakt, że nie postawiono na tych, którzy świetnie sobie radzili w poprzednich meczach.
Trzy mecze praktycznie w ciągu tygodnia to trudne zadanie dla trenera, prawda?
Jest ciężko, ale dla piłkarza nie ma to znaczenia. Wszyscy już powoli przyzwyczają się do meczów w środku tygodnia. Jeśli nie La Liga, to Copa del Rey. Było wiele tygodni z trzema meczami i piłkarze dobrze sobie z tym radzili.
Chico Linares wierzy w utrzymanie?
Ja jestem za Cádizem i przetrzymanie tego do ostatniej kolejki byłoby w naszym stylu. Jestem przekonany, że to ten ostatni mecz będzie dla nas fundamentalny. Cádiz potrafi cierpieć do ostatniego momentu.
Pan zna się na agonicznych wręcz walkach o utrzymanie.
Dlatego też mówię, że tak się po prostu dzieje, ale prawie zawsze wychodziliśmy z tego obronną ręką. Miejmy nadzieję, że tym razem również zakończy się to dla nas pozytywnie.
Jaki jest wasz sekret, aby przez tyle lat utrzymywać się w Primera División?
Walka, poświęcenie, zaangażowanie i ta szczypta szczęścia, która w futbolu również jest potrzebna w tych kluczowych momentach. Duże znaczenie odgrywają tutaj również kibice, atmosfera, mieszkańcy Kadyksu, którzy z natury są dosyć pozytywni i zawsze czujesz się przez nich wspierany.
Widzi pan podobieństwa między tą szatnią a tą z pańskich czasów?
Nie znam tej szatni, ale za moich czasów 70% lub 80% składu to byli ludzie z Kadyksu lub z tej prowincji. Z innych regionów było naprawdę niewielu. Ale każdy, kto do nas dołączał, perfekcyjnie wpisywał się do atmosfery naszej szatni.
Mecze z Realem Madryt zawsze są czymś szczególnym.
Te mecze oznaczają pojedynki z jedną z dwóch najlepszych drużyn. Tak przynajmniej było za moich czasów. Są zawodnicy, których to motywuje jeszcze bardziej i w danym momencie może mieć pozytywne znaczenie. Oczywiście nic nam nie podarują za darmo. Widać to było w ich ostatnim meczu z Levante. Nie grali już o nic, a i tak wbili im sześć bramek.
Ten mecz z Levante nieco podciął skrzydła kibicom, którzy liczyli na to, że Real Madryt będzie prezentował swoją wakacyjną wersję.
Ludzie myślą, że skoro nie grają już o nic, to będą oszczędzać swoich zawodników z myślą o finale. Ale Vinícius na przykład nie chciał zejść z boiska dopóki nie strzelił kolejnego gola. Ponadto ci, którzy do tej pory grali mniej, teraz będą chcieli zrobić wszystko, aby utrzymać miejsce w zespole… Druga drużyna Realu Madryt, czy jak tam inaczej byś ją nazywał, też regularnie by punktowała w Primera División.
W ciągu ośmiu lat spędzonych w Primera División w Cádizie wiele razy mierzył się pan z Realem Madryt.
Tak. I czasami nawet wygrywaliśmy. Mieliśmy jeden sezon, w którym pokonywaliśmy wszystkich największych. Jednak z drugiej strony nie radziliśmy sobie z rywalami z naszego poziomu. W Copa del Rey również mieliśmy ich raz praktycznie wyeliminowanych, ale w ostatnich pięciu minutach przeprowadzili jedną z tych swoich remontad i pogrzebali nasze nadzieje.
Porażki są wliczone w te starcia, ale ewentualne zwycięstwo wzbudza ogromną radość.
A zwłaszcza w obecnych okolicznościach. Jeśli Cádiz wygra jeszcze jeden mecz, to myślę, że już na pewno się utrzyma. A jeśli dokona tego w starciu z Realem Madryt… Swego czasu mieliśmy podobną sytuację z Barceloną, która przyjeżdżała tutaj już jako mistrz Hiszpanii i chociaż my spadliśmy już do drugiej ligi, to wbiliśmy im cztery bramki. Mam nadzieję, że teraz historia powtórzy się z Realem Madryt.
Jakie przewidywania na dzisiaj?
Myślę, że wygra Cádiz.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się