Carlo Ancelotti nie mógł zdecydować się na większe rotacje, pomijając ewentualne skorzystanie z zawodników ze szkółki. Niemal przez całą pierwszą połowę było widać, że w Realu tylko pojedynczy zawodnicy stanowią siłę pierwszego garnituru w najważniejszych meczach, jednak nawet oni byli nierówni.
Atlético od początku dominowało, jednak nie były to zaciekłe ataki, które nie dawały obronie chwili na wytchnienie. W rzeczywistości po dość mocnych kilku pierwszych minutach, w których do niezłych okazji doszli Ángel Correa czy Yannick Carrasco mecz mocno się uspokoił, a Królewscy też mieli swoje okazje na kontrataki, tyle że nie potrafili ich wykorzystać.
Wreszcie przyszła 36. minuta. To wtedy Marco Asensio fatalnie zachował się w środku pola, stracił piłkę, a w pościg za Matheusem Cunhą ruszyli Jesús Vallejo i Éder Militão. Stoperzy Realu wygrali ten pojedynek, ale w końcowej fazie akcji – gdy Brazylijczyk już upadał – Hiszpan nadepnął go na stopę. César Soto Grado puścił grę, ale Juan Martínez Munuera i ekipa sprzed monitorów dopatrzyli się przewinienia. Po chwili Carrasco pokonał Andrija Łunina z jedenastu metrów. Był to jedyny celny strzał Atlético w pierwszej połowie spotkania.
W drugiej połowie to Królewscy zdominowali przeciwnika, ale podopieczni Diego Simeone potrafili się odgryźć i stworzyć zagrożenie pod bramką Łunina, który był jednak w dobrej formie. Zdecydowanie więcej pracy po przerwie miał jednak Jan Oblak. Obraz meczu zmieniły też zmiany Carlo Ancelottiego, zwłaszcza Fede Valverde, który był wszędzie, a także Viníciusa. Brazylijczyk miał dziś chęci, ale w jego poczynaniach zabrakło konkretów.
Ostatecznie Real Madryt przegrał, ale mimo wszystko może mieć wysoko podniesioną głowę. Nie był to bowiem żaden mecz o honor. Honorowe jest postawienie mistrzowi szpaleru, więc walka akurat o poczucie godności została przez gospodarzy przegrana z kretesem. Może pozostać pewien niesmak także po takim rzucie karnym, który przesądza o rezultacie. Trener musiał liczyć się z tym, że nie wystawił dziś swoich najlepszych piłkarzy. Honor nadal jest po białej stronie Madrytu, tak jak mistrzostwo.
Atlético Madryt – Real Madryt 1:0 (1:0)
1:0 Carrasco 40' (rzut karny)
Atlético: Oblak; Vrsaljko, Savić, Giménez, Reinildo (73' Felipe); Llorente, Kondogbia, Koke, Carrasco (90'+4' Lodi); Correa (46' Griezmann), Cunha (89' De Paul).
Real Madryt: Łunin; Lucas, Vallejo, Militão (69' Mendy), Nacho; Casemiro (61' Valverde), Kroos (69' Modrić), Camavinga; Asensio, Rodrygo, Jović (61' Vinícius).
Komentarze (411)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się