– Jak to tłumaczyć? Kolejny szalony wieczór [śmiech]. Myślę, że klucz to duch drużyny i chęci na zwycięstwo. Te chęci, które utrzymujemy do ostatniej sekundy. Kiedy trafiło City, wydawało się, że wszystko się zawaliło. Włożyliśmy tyle wysiłku w te dwumecze i wydawało się, że wszystko straciliśmy... Kibice jednak nam pomogli, by dalej walczyć i próbować. A kiedy przyszły gole, to znowu mówiliśmy sobie jak zawsze: dzisiaj wygrywamy.
– City najtrudniejszym rywalem? Są świetni. Każdy rywal był świetny, także PSG i Chelsea. Ja osobiście najbardziej cierpiałem z Chelsea. Myślałem wtedy, że ich każde wejście na naszą połowę to połowa okazji bramkowej [śmiech]. Wtedy cierpiałem najbardziej i było też bardzo ciężko pod względem fizycznym. Oni biegali do ostatniej sekundy. Dzisiaj też było ciężko, ale mentalnie czuliśmy się bardzo dobrze.
– Przedmeczowy filmik trenera ze wszystkimi remontadami? Bardzo piękny. Wiedzieliśmy, że dzisiaj mamy kolejną szansę. Wiedzieliśmy, że mamy 90 minut, które potem przeszły w 120 minut, by móc osiągnąć piękny cel. To mój pierwszy raz i cieszę się z ekipy, wspierających nas kibiców i mojej rodziny.
– Świętowanie z kibicami? To był także gest wdzięczności wobec kibiców za te dwumecze. Byli częścią każdego meczu. Robimy to, gdy wygrywamy, ale musimy to też robić po porażkach, by dziękować za każde wsparcie. Trzeba to robić zawsze. Dziękujemy im za wsparcie przez cały mecz, bo było kluczowe.
– Mam większy głód wygrania niż koledzy, którzy mają po 3-4 Ligi Mistrzów? Nie, myślę, że jest taki sam. Z tego powodu jesteśmy, gdzie jesteśmy. Oni wiele nam dają, szczególnie na treningach. My, młodsi, uczymy się od nich. Powalczymy, by oni zdobyli swoją kolejną Ligę Mistrzów, a ja swoją pierwszą.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się