– Garethowi należy się cała zasługa za to, jak z nami współpracuje. Kontaktujemy się przed każdym zgrupowaniem i pytam go, czego potrzebuje. Podobnie jest z Aaronem Ramseyem. Zmieniam sesje treningowe. Jeśli jednego dnia chcę przeprowadzić sesję z atakiem, ale nie mam ich do dyspozycji, to zamiast tego zrobię sesję z obroną. Gdy pracuję nad atakiem, muszę mieć w nim dwóch kluczowych zawodników.
– Kiedy w listopadzie ubiegłego roku Gareth rozgrywał swój setny mecz dla kadry, po 20 minutach nadwyrężył łydkę. Brak gry daje o sobie znać. To mnie martwi. Treningi nie odzwierciedlają czasu gry, więc trzeba mu oddać, że jakoś udaje mu się robić dla nas to, co robi.
– To, przez co przechodzi w Madrycie, to hańba i jest przerażające, ale ten człowiek ma siłę psychiczną, jakiej jeszcze nie widziałem. Jest najbardziej pozytywnym człowiekiem, jakiego można spotkać. Widzę w nim wiele z Gary'ego Speeda. Opowiadałem mu, jak grałem w Watfordzie, a Gary jako kapitan Walii witał wszystkich na zgrupowaniu. Był dokładnie taki sam wobec mnie, jak wobec kogoś, kto gra dla Manchesteru United.
– Gareth jest właśnie taki. Kiedy w listopadzie ubiegłego roku Sorba Thomas przyszedł po raz pierwszy, myślę, że jedyny raz, kiedy widział Garetha, to wtedy, gdy grał w FIFĘ na swoim Xboxie. Ale Gareth stał przy nim i rozmawiał z nim. Sorba miał oczy jak spodki. Był zdumiony, że Gareth miał czas, aby z nim porozmawiać. Gareth jest najnormalniejszym facetem, jakiego można spotkać. Jesteśmy szczęściarzami, że go mamy.
Komentarze (58)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się