Jedną z kwestii poruszonych przez dziennikarzy na wczorajszej konferencji prasowej z udziałem Diego Simeone była ostatnia afera taśmowa z prezesem Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej, Luisem Rubialesem i Gerardem Piqué w rolach głównych. Szkoleniowiec Atlético Madryt nie gryzł się w język, gdy komentował te najbardziej kontrowersyjne tematy związane z organizacją Superpucharu Hiszpanii.
– Czy mam wrażenie, że rywalizujemy z czymś większym niż z samymi rywalami na boisku? Przede wszystkim my odczuwamy wielką dumę związaną z tym, jak rywalizujemy na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. To wszystko widzimy również w innych drużynach, które walczą, aby być tam na górze jak Betis, Sevilla, Villarreal, Real Sociedad… Odczucia są takie, że wszyscy jesteśmy w jednym worku. Ale po ostatnich informacjach związanych z Superpucharem Hiszpanii jasnym jest, że dla Federacji z ekonomicznego punktu widzenia, przynajmniej w teorii wnioskujących z tych wypowiedzi, najkorzystniejszym rozwiązaniem zawsze będzie obecność Realu Madryt i Barcelony. Mając to na uwadze, muszą to wszystko lepiej wyjaśnić, a wówczas będziemy spokojniejsi.
– Konflikt interesów w wykonaniu Piqué? Nie będę w to wchodził, ponieważ Piqué to bardzo inteligentna osoba, która ma swoją firmę i jednocześnie gra w Barcelonie. Ale powtórzę, że z informacji, które do nas docierają, chyba że dojdzie do jakiegoś konkretnego wytłumaczenia, można wywnioskować, że obecność Barcelony i Realu Madryt niektórym osobom bardzo odpowiada. A to bardzo trudno zrozumieć.
– Osoba stawiająca na triumf Atlético określona mianem „biedaczka”? Nie będę komentował czegoś, co usłyszeli wszyscy.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się