– Czy mamy jeszcze energię? Kolejny niewiarygodny wieczór Bernabéu. Dwumecz stał się dla nas bardzo trudny i mieliśmy kolejną spektakularną reakcję drużyny, która pozwoliła nam wejść do półfinałów.
– Bardziej emocjonalny rewanż niż z PSG? Cóż... Podobny... Masz gęsią skórkę, gdy przeżywasz takie wieczory na Bernabéu. Najważniejszy jest awans. Mamy wiele rzeczy do poprawy, szczególnie z początku meczu, ale to jest Real Madryt. Od małego wpaja nam się tutaj, by nigdy się nie poddawać. Idziemy dalej.
– Ile razy trzeba zabić Real Madryt, by padł? W dniu rewanżu z PSG wielu czekało, by nas pogrzebać. Dzisiaj przy niekorzystnym wyniku na pewno wielu w nas zwątpiło, ale jak zawsze mówię, DNA tego klubu to walka do końca. Pokazaliśmy to z naszymi ludźmi tutaj w kolejnym takim wieczorze. Cel jest wypełniony.
– Dlaczego ten mecz po 6 dniach był tak inny od tego w Londynie? Futbol to sytuacje i momenty. Głowa robi wiele... Tam musnęliśmy nadzwyczajnego meczu, a tutaj... Cóż, inny wynik, nowy mecz, rywal cię analizuje i szuka słabych punktów. Idziemy jednak dalej szczęśliwi.
– 10 półfinałów Realu w ostatnich 12 latach? To jest Real Madryt. Jest przygotowany do walki o wszystko. W dobrych i złych chwilach trzeba być z ekipą. Chociaż nawet jeśli byśmy dzisiaj nie awansowali, to ekipa dawała z siebie wszystko do samego końca. Oddajemy duszę w każdym meczu, a te liczby są świetne.
– Stadion skandował na koniec nazwisko Modricia? Przy jego wieku... [śmiech] Z każdym dniem jest lepszy. Jest wspaniały, to wzór nie tylko dla piłkarzy, ale wszystkich ludzi. Wydaje się, że ma sporo lat, ale wygląda najmłodszego w zespole. Granie z nim to radość. Jest wzorem i oby był z nami przez wiele lat.
– Atleti czy City w półfinale? Nie ma znaczenia, my wypełniliśmy nasz cel.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się