[0:05] Luka właśnie zszedł na ławkę i napotkał problem: Militão odczuwa problemy. To wymaga natychmiastowej reakcji: „Mili, chłopie... Nacho, Nacho, wchodzisz”. Ipso facto Nacho rozpiął dres.
[0:18] „Nacho, rozgrzewaj się”. I Nacho, nawet zanim ten dokończył wypowiedź, już wypełnia rozkaz. Jakby mógł się na sekundę zawahać przy trenerze Luce... „No już, już, dalej”.
[0:30] Dobrze, wracając do Militão. Marcelo mówi mu: „Połóż się”. Ten go jednak nie słucha. Więc Luka mówi, żeby Marce zostawił to jemu. „Ej, połóż się! Ku**a mać!”. Fakt, że od razu się nie posłuchał jak padawan Nacho, wyjątkowo zirytowało Chorwata: „Co za głupek, matko moja”.
[0:50] A zirytowany Luka... Nie mogłeś powstrzymać śmiechu, co nie, Marco? To jest przezabawne.
[1:02] Przy okazji wynalazł człowieka, który jest zdolny do rozwalenia butelki ze złości i stworzenia z tego dziurawego kawałka plastiku fontanny Di Trevi, która skończy w tych pięknych i wyrafinowanych ustach, które raz za razem przeklinają: „Ku**a mać!”. Raz za razem: „Ku**a mać!”. Raz za razem: „Ku**a mać!”.
[1:24] Jak bardzo by się nie starał, by nie stracić swojego autorytetu w grupie, nawet sam Luka nie potrafi się powstrzymać wobec swoich występków. Kiedy nadchodzą ostatnie minuty, Luka próbuje złapać piłkę, by wrzucić ją na boisko i ukraść trochę czasu. Jednak będąc malutkim, ta mu ucieka. Nie ma to znaczenia, jego też to bawi.
[1:46] A jego Real, pomimo jego słabej skuteczności w próbach gry na czas, wygrywa mecz. A Luka może zejść w sposób, który tak bardzo lubi, emanując szczęściem i śpiewając z trybunami: „Tak wygrywa Real! Tak, tak...!”.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się