W Hiszpanii przed środowym meczem Realu Madryt z Paris Saint-Germain jedna z debat dotyczy przyjazdu Ramosa do stolicy Hiszpanii ze swoją nową ekipą. Obrońca od stycznia jest kontuzjowany i ciągle nie wznowił treningów z grupą, ale poprosił Mauricio Pochettino o umieszczenie go w szerokiej kadrze na to spotkanie. Toczy się medialny spór: Ramos chce połechtać swoje ego owacją od Santiago Bernabéu czy faktycznie czuje, że powinien po prostu wesprzeć swój zespół bez żadnych podtekstów?
L’Équipe w swoim artykule pochyla się nad żałobą, jaka panowała w Madrycie po jego odejściu i po której dzisiaj nie ma już jednak śladu. Francuzi wskazują, że w czerwcu wszyscy płakali z Ramosem, gdy ten opuszczał Real bez możliwości pożegnania się na boisku. Wielu fanów wtedy tego nie rozumiało i było wściekłych na klub. Żal i ból z czasem jednak przeminęły, a temu procesowi pomagały kolejne kontuzje Hiszpana w Paryżu.
Dziennik w Madrycie zawitał do baru El Rincon de Toñin, który prowadzi Toñin El Torero, słynny kibic Realu Madryt .„Byliśmy smutni i nie rozumieliśmy, dlaczego to odejście odbywa się w taki sposób. Jednak gdy w tym sezonie widzieliśmy, że ciągle jest kontuzjowany i praktycznie nie gra, stwierdziliśmy, że na końcu to był dobry wybór. Pomogło też to, że Alaba natychmiastowo rozwiał wszelkie wątpliwości i strach, jaki powstał po odejściu Sergio”, opowiada Toñin. Do rozmowy dołącza Daniel, socio Realu od 37 lat: „Nie rozumieliśmy wtedy, że jego już tak naprawdę nie było z nami. Dzisiaj za nim nie tęsknimy i teraz to nasza przeszłość. Nieprzedłużanie tamtej sytuacji to sukces na poziomie sportowym”.
Ten punkt widzenia podzielają działacze Królewskich, którzy nie chcieli negocjować z obrońcą przez wygórowane ich zdaniem żądania finansowe zawodnika (chodziło o podwyżkę do nawet 15 milionów euro netto rocznie) i warunek 2-letniej umowy zamiast rocznego porozumienia, które Real Madryt oferuje najstarszym piłkarzom. „On uznał, że jest ponad polityką klubu. Chciał zaryzykować, ale przegrał. Bo w Realu Madryt nikt nie jest ponad instytucją. Nawet jeśli jesteś jego żyjącą legendą”, komentuje gazecie bliski przyjaciel prezesa Florentino Péreza.
Dzisiaj Los Blancos uważają, że rozwód z Ramosem, który zaczynał być potężną siłą wewnątrz klubu, był poprawną decyzją strategiczną na każdym poziomie. Zaledwie 5 występów w tym sezonie nie zaskakuje Królewskich, którzy byli świadomi, że 35-latek ma poważne problemy zdrowotne. Prywatnie działacze nie ukrywają zadowolenia z przerzucenia gorącego ziemniaka rywalom z Paryża, którzy zaczynają być zirytowani ciągłym problemami Ramosa. Dzisiaj w Madrycie wszyscy gratulują sobie tamtego ruchu, ale nikt nie cieszy się nieszczęściem legendarnego kapitana. „Serce mnie boli, gdy widzę go w tym stanie”, komentuje Daniel. „Wydaje się, że jego kariera skończy się nagle. Że w jednym momencie spadnie z tego poziomu. To nie pasuje do legendy, jaką jest. Mógł ją kończyć tutaj na szczycie w swoim klubie…”.
W Hiszpanii nie ma dnia, by nie spoglądano na Paryż i sytuację Ramosa. „Sergio to postać publiczna, która wykracza poza futbol i Real Madryt”, tłumaczy José Luis Sanchez z La Sexty, który na co dzień zajmuje się informacjami o Królewskich. „Był między innymi kapitanem reprezentacji i rozegrał w niej najwięcej meczów w historii. W Hiszpanii nikogo nie pozostawia obojętnym”.
Wszyscy na końcu zadają sobie jedno pytanie: czy Ramos może zatriumfować poza Realem i czy przede wszystkim może jeszcze wyjść ze spirali kontuzji? Pomimo całej tej sytuacji i przyjazdu z ekipą rywali, Santiago Bernabéu przyjmie go ciepło.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się