La Liga wchodzi w swoją trzecią tercję, na przestrzeni której do rozegrania zostało już tylko 12 kolejek. Swego czasu Luis Aragonés powtarzał, że kluczem do zdobycia mistrzostwa jest podejście w jak najlepszej sytuacji i w jak najwyższej formie właśnie do tego finalnego etapu rozgrywek. I nie da się ukryć, że Real Madryt do tego ostatniego sprintu podchodzi z bardzo dobrej pozycji – sześć punktów przewagi na drugą w tabeli Sevillą, która pozostaje jedynym rywalem Królewskich w walce o tytuł mistrzowski.
Nie wydaje się, aby ktokolwiek inny mógł się włączyć do walki z ekipą Carlo Ancelottiego, która ma 14 punktów przewagi na trzecim Betisem. Na ten moment w grze pozostało jeszcze 36 punktów. Sevilli wciąż pozostaje wierzyć w to, że do połowy kwietnia, czyli do bezpośredniego starcia między liderem a wiceliderem na Ramón Sánchez Pizjuán, przewaga Realu Madryt stopnieje do minimum trzech punktów.
Patrząc na terminarz Królewskich, przed wyjazdem do stolicy Andaluzji czekają ich jeszcze dwa szczególnie ciężko się zapowiadające pojedynki z drużynami z górnej części tabeli. W najbliższą sobotę na Santiago Bernabéu stawi się Real Sociedad, natomiast przed marcową przerwą na reprezentacje podopieczni Ancelottiego podejmą Barcelonę.
Europejski wpływ
Pomijając jednak same kwestie ligowe, zarówno Real Madryt, jak i Sevilla muszą się również liczyć z dodatkowymi meczami w europejskich pucharach. 9 marca Królewscy zmierzą się z PSG w rewanżowym starciu 1/8 finału Ligi Mistrzów – celem numer jeden będzie oczywiście próba odrobienia strat z pierwszego meczu w Paryżu. Z kolei Andaluzyjczycy, którzy marzą o tym, aby dostać się do rozgrywanego na swoim stadionie finału Ligi Europy, będą musieli powalczyć z West Hamem.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się