Choć na ocenę sezonu w wykonaniu Realu Madryt w dużej mierze wpłynie to, co wydarzy się 9 marca, to mimo wszystko należy przyznać, że drużyna Carlo Ancelottiego dość pewnie poczyna sobie na krajowym podwórku. 25. kolejka La Ligi ułożyła się po myśli Los Blancos, którzy dzięki pewnemu zwycięstwu z Deportivo Alavés i wpadce Sevilli powiększyli swoją przewagę nad Andaluzyjczykami do 6 punktów.
W meczu z Baskami do siatki trafił Karim Benzema, a czyste konto zachował Thibaut Courtois, dzięki czemu obaj madridistas umacniają się na prowadzeniu w walce o dwa najważniejsze indywidualne wyróżnienia w hiszpańskiej piłce – Trofeo Pichichi i Trofeo Zamora.
Karim strzelił już 18 goli w La Lidze (a 25 we wszystkich rozgrywkach) i ma bezpieczną przewagę 5 bramek nad Raúlem de Tomasem i swoim kolegą z szatni Viníciusem oraz 6 trafień nad Juanmim i Joselu. Postawa Francuza w sobotnim meczu, zwłaszcza w jego drugiej połowie, potwierdziła, że problemy zdrowotne ma już za sobą. Poza golem i asystą Benzema ponownie był mózgiem niemal wszystkich ataków Realu Madryt.
Z kolei Courtois po raz 10. w Primera División (a 15. we wszystkich rozgrywkach) zagrał na zero z tyłu. Belg umacnia swoją kandydaturę do Trofeo Zamora, które zdobył już z Królewskimi w sezonie 2019/2020. W 25 spotkaniach Tibu puścił tylko 20 bramek (średnia 0,8 na mecz) i pod tym względem dorównują mu tylko Rulli i Unai Simón, choć mają odpowiednio 3 i 4 spotkania rozegrane mniej.
Benzema i Courtois są o krok od zdobycia „dubletu”, który nie padł łupem Realu Madryt od sezonu 1987/1988, w którym Hugo Sánchez zdobył 29 bramek, a Paco Buyo wykręcił średnią 0,65 gola straconego na mecz (23 w 35 grach). Po 34 latach Los Blancos mają szansę zdobyć jednocześnie tytuł najlepszego strzelca i najlepszego bramkarza La Ligi, choć oczywiście absolutnym priorytetem jest zdobycie 35. tytułu mistrzowskiego.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się