Zdanie stojące przed Królewskimi w rewanżu z PSG nie jest rzecz jasna niemożliwe, ale na pewno wymaga strzelania goli. Biorąc pod uwagę arsenał rywala, prawdopodobnie większej ich liczby niż zakłada na dziś teoria. Na szczęście jednak w ostatnim ligowym meczu podopieczni Carlo Ancelottiego wreszcie się nieco przebudzili. Benzema, Vinícius i Asensio kończyli spotkanie z bramką na koncie i być może wreszcie zakończyli kryzys nieskuteczności. Ofensywne trio w bieżącym sezonie trafiało do siatki 50 razy: 25 razy Karim, 16 Vini i 9 Marco.
Po miesiącach poszukiwań optymalnego zestawienia ataku Ancelotti wreszcie wykrystalizował na dobre ofensywne trio. Benzema, Vinícius i Asensio to najczęściej używana konfiguracja przedniej formacji w tym sezonie (11 razy od początku w 37 spotkaniach). To na nich Real w największej mierze oprze swoje nadzieje na odrobienie strat z Paryża. Należy też obowiązkowo wspomnieć, że mamy do czynienia z najbardziej bramkostrzelnym tercetem od czasów BBC. Benzema, Bale i Cristiano w sezonie 2017/18 łącznie zdobyli 77 bramki: 44 Cristiano, 21 Bale i 12 Karim. W sezonie 2018/19 Benzema, Bale i Asensio skończyli z 50 trafieniami, jednak pod koniec lutego ich licznik wskazywał ich zaledwie 36.
Ancelotti znalazł w Benzemie, Vinim i Asensio armaty godne na ten moment największego zaufania po miesiącach, w których tylko dwaj pierwsi cieszyli się pełnym poparciem. Sezon rozpoczęło trio Benzema-Hazard-Bale. Dość dużo mówi to o tym, ile procesów musiało zajść po drodze, by atak przybrał ostateczny kształt.
Benzema wreszcie odzyskuje formę po dwóch miesiącach zmagania się z różnego rodzaju problemami fizycznymi, które w efekcie doprowadziły do kontuzji przeciągającej się przez ponad trzy tygodnie. Wrócił na mecz z PSG, jednak nie był chyba gotowy w stu procentach. Przed nim jeszcze kolejne trzy tygodnie na to, by zdążył dojść do pełnej dyspozycji przed rewanżem. Karim rozgrywa w ogólnym rozrachunku fantastyczny sezon, a od osobistego rekordu bramek dzieli go zaledwie siedem trafień (32 bramki w sezonie 2011/12).
W drugiej połowie meczu z Alavés wrócił wreszcie także Vinícius. Po raz kolejny ujrzeliśmy wersję Brazylijczyka, do jakiej przyzwyczaił nas w drugiej połowie minionego roku. Atakujący ma na koncie już 16 goli i już niedaleko mu do najlepszego wyniku strzeleckiego Garetha Bale'a (22 bramki). Ofensywny wkład 21-latka znacznie wykracza jednak poza same gole. Trzeba też mieć na uwadze siedem asyst oraz trzy wywalczone rzuty karne i dwie czerwone kartki dla rywali po faulach na nim.
Asensio natomiast po miesiącach dyskusji wygrał rywalizację z niemrawym i mało skutecznym Rodrygo. Choć prasa pompowała temat obsady prawego skrzydła długimi tygodniami, tak naprawdę nie wiadomo, jakie rzeczowe argumenty były w stanie przemawiać na korzyść Brazylijczyka, który stwarza o wiele mniejsze zagrożenie pod bramką. Były gracz Santosu od początku pobytu w Realu Madryt w lidze zdobył trzy gole w 61 występach (2691 minut). To tyle samo co choćby Luka Jović w 35 meczach (850 minut). W białej koszulce 21-latek razem uzbierał 11 goli. To o całe dwa więcej niż Asensio strzelił tylko w tym sezonie (z czego siedem w lidze). Nic dziwnego, że Carlo Ancelotti w końcu zdecydował się postawić w pierwszym składzie na konkrety, nawet jeśli Asensio momentami potrafi znikać na długie minuty.
Komentarze (37)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się