Éder debiutował wówczas w Lidze Mistrzów jako zawodnik Królewskich. Był to debiut stojący pod znakiem lęku wysokości. Pod nieobecność Ramosa i Nacho były gracz Porto wystąpił u boku Varane'a. PSG wystarczyło pół godziny, by obnażyć wszystkie braki rywali. Dwa pierwsze strzały od razu znalazły drogę do siatki, a po 33 minutach losy spotkania były praktycznie rozstrzygnięte. Faza grupowa poszła zupełnie nie po myśli podopiecznych Zidane'a, a w 1/8 finału słabość Realu ostatecznie uwypuklił Manchester City.
To były zupełnie inne czasy zarówno dla Realu Madryt, jak i Militão. Po dwóch i pół roku od tamtych chwil defensor wróci na paryski obiekt z zupełnie innym statusem. W 2019 roku najdroższy obrońca w historii klubu budził wiele wątpliwości i niezwykle daleko było mu do posadzenia Ramosa czy Varane'a. Dziś natomiast jest jednym z liderów i najbardziej wartościowych graczy na swojej pozycji na świecie. Z Alabą tworzy duet, którego nikt nawet nie próbuje podważać. Dość powiedzieć, że Éder spośród zawodników z pola ma najwięcej rozegranych minut (2994).
W pierwszym sezonie po transferze Brazylijczyk wyszedł w podstawowym składzie w zaledwie 10 ligowych potyczkach. W Lidze Mistrzów zaliczył zaś wspomniane spotkanie w Paryżu, mecz o nic z Brugią oraz rewanż z City, gdzie mimo porażki wreszcie dał powody do optymizmu. Obecnie nie ma nikogo, kto mógłby zagrozić jego pozycji. W bieżącym sezoni przegapił zaledwie dwa mecze: w lidze z Granadą i w Pucharze Króla z Elche. W pozostałych starciach w La Lidze nie tylko pojawiał się na boisku od początku, ale też za każdym razem przebywał na nim do ostatniego gwizdka. W Lidze Mistrzów sprawa ma się identycznie. Również w Superpucharze Hiszpanii scenariusz by się powtórzył, gdyby nie czerwona kartka w 87. minucie z Athletikiem. Dla Ancelottiego jasne jest, że jeśli Militão zaczyna mecz, to z założenia ma je zaliczyć w pełnym wymiarze czasu.
24-latek w oczach działaczy i sztabu szkoleniowego ma stanowić o przyszłości zespołu. Choć początki, podobnie jak swego czasu w przypadku Pepe, nie należały do udanych, z czasem Militão udowodnił, że wart był każdego eurogrosza wydanego na jego transfer. W oczy rzuca się zwłaszcza jego wszechstronność. Éder jest szybki, umie wyprowadzić piłkę, dysponuje czystym odbiorem (zaledwie 15 kartek w 74 meczach) i z dnia na dzień poprawia się w aspekcie ofensywnym. Nie ulega wątpliwości, że dziś mówimy o zupełnie innym piłkarzu niż tym, na którego tak smutno było patrzeć przy okazji poprzedniego starcia w Paryżu z PSG.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się