Minęło siedemnaście dni od momentu, gdy Benzema nabawił się kontuzji w meczu z Elche, a Francuz wciąż nie pracuje z kolegami z drużyny w Valdebebas. Zakłada już buty piłkarskie, biega po boisku i dotyka piłki z trenerem, ale wciąż jest daleki od osiągnięcia 100% sprawności, a do meczu z PSG pozostało jeszcze sześć dni. Alarm w Madrycie rozbrzmiewa coraz głośniej i występ napastnika w Paryżu staje pod coraz większym znakiem zapytania.
Real Madryt początkowo zakładał, że jutro lub w piątek dołączy do grupy i będzie mógł zagrać kilka minut przeciwko Villarreal, ale rzeczywistość jest taka, że prawdopodobnie nie otrzyma powołania na sobotni mecz. Plan był jasny, ale mapa drogowa każdego zawodnika, który doznaje kontuzji mięśniowej, może w każdej chwili zostać wysadzona w powietrze i tak właśnie jest w przypadku Karima. W tej chwili istnieje obawa przed pogłębieniem urazu u Benzemy, najważniejszego zawodnika, jakiego Ancelotti ma w swoich szeregach.
Kiedy Benzema nabawił się kontuzji w meczu z Elche i wówczas mówiło się o drobnym urazie, ale według Marki doszło do niewielkiego naderwania mięśnia dwugłowego uda. Lekarze, fizjoterapeuci i sam Karim pracują nad tym od 23 stycznia, ale kalendarz staje się coraz bardziej napięty. W tej chwili wydaje się, że mecz z Villarreal jest bardzo odległy, a mecz z PSG jest skomplikowany. Przynajmniej w tym stopniu, by był na niego w pełni gotowy i mógł grać przez pełne 90 minut. Nic nie jest wykluczone, ale terminy stają się nieubłagane.
Komentarze (97)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się