Real Madryt zakończył swoją przygodę w Pucharze Króla w bardzo słabym stylu. W Bilbao Królewscy grali tak, jakby połowa drużyny spędziła kilkanaście godzin nad Oceanem Atlantyckim. Zwłaszcza z przodu zespół Carlo Ancelottiego miał wielkie kłopoty. Grał chaotycznie, bez ładu i nie potrafił przeciwstawić się Baskom, którzy jak zawsze nie odstawiali nogi.
Trener nie zdecydował się na rotacje, a na ławce zostawił między innymi Hazarda czy Jovicia. Gra bez „dziewiątki” nie zdała egzaminu. Asensio, Rodrygo i Vinícius nie współpracowali ani między sobą, ani z resztą zespołu. Przez całe spotkanie Real oddał tylko dwa celne strzały.
Królewscy dzielnie się bronili, a Militão i Nacho dobrze sobie radzili, nierzadko pomagał im też Casemiro. To jednak właśnie Brazylijczyk miał na nodze piłkę meczową. Kapitalnym zagraniem odnalazł go Asensio, ale Brazylijczyk uderzył prosto w bramkarza. Kilka minut później Casemiro ponownie był na pierwszym planie. Łatwo stracił piłkę na własnej połowie, a po jednym podaniu Berenguer wkręcił w ziemię Nacho i uderzył po długim rogu.
Na odrabianie strat nie było już czasu. Real Madryt rozegrał jeden z najgorszych meczów w ofensywie w tym sezonie. Athletic nie stwarzał doskonałych okazji, ale dziś miał lepszy pomysł i bardziej chciał. Bo koniec końców piłka nożna to prosta gra. Dziś akurat wygrał lepszy.
Athletic Club – Real Madryt 1:0 (0:0)
1:0 Berenguer 89' (asysta: Vesga)
Athletic: Agirrezabala; De Marcos, Yeray, Íñigo Martínez, Yuri; N. Williams (46' Berenguer), Dani García, Vesga, Muniain (90'+2' Balenziaga); Raúl García (78' Serrano), I. Williams.
Real Madryt: Courtois; Lucas, Militão, Nacho, Alaba; Casemiro, Modrić, Kroos (76' Camavinga); Rodrygo, Vinícius (60' Isco), Asensio.
Komentarze (882)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się