REKLAMA
REKLAMA

Luxemburgo: Prezesie, ja się nie prosiłem o to stanowisko

Vanderlei Luxemburgo na ławce trenerskiej Realu Madryt nie wytrwał ostatecznie nawet pełnego roku. W programie Flow Sport Club brazylijski szkoleniowiec wrócił wspomnieniami do dnia, w którym został zwolniony z klubu.
REKLAMA
REKLAMA
Luxemburgo: Prezesie, ja się nie prosiłem o to stanowisko
Fot. Getty Images

– Wygraliśmy z Getafe, a w pierwszej połowie tego meczu z boiska wyleciał Beckham. Wygrywaliśmy 1:0 i w 90. minucie ściągnąłem Ronaldo. To normalne, że gdy grasz w dziesiątkę, to skupiasz się na dowiezieniu wyniku. Jednak kibice wyciągnęli swoje chusteczki i zaczęli głośno protestować.

– Zszedłem z boiska do tunelu i w korytarzu spotkałem Florentino Péreza. Przyszedł bezpośrednio z loży honorowej, aby ze mną porozmawiać. Zapytał mnie: „Proszę pana, co się stało?”. Odpowiedziałem mu, że nic się nie stało. „Dlaczego ściągnąłeś Ronaldo?”, ponownie zapytał. „Cholera, prezesie, wygraliśmy. Nie interesuje mnie reakcja kibiców, interesuje mnie Barcelona. Chcę ich dogonić”.

REKLAMA
REKLAMA

– Ta argumentacja ewidentnie nie przekonała Florentino Péreza, który odpowiedział: „W Realu Madryt musimy myśleć o grze i o naszych kibicach. To oni nam płacą, w każdym meczu mamy pełne trybuny. Płacą za to, aby oglądać widowisko”.

– Moja reakcja? Odpowiedziałem mu: „Prezesie, pozwól, że coś ci powiem. Nie cieszę się tym czasem, wcale się nim nie cieszę. Ja się nie prosiłem o to stanowisko, to ty sam przyleciałeś do Brazylii, aby mnie zakontraktować. Ja sam się tutaj nie wpraszałem. Jestem tutaj, ponieważ sam przyleciałeś po mnie do Brazylii. Dlatego będę robił to, co uważam za słuszne”. Na drugi dzień mnie zwolnili.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (16)

REKLAMA