Futbol jest tak szybki, że przejeżdża każdego, kto stoi w miejscu, a tego unika właśnie Rodrygo Goes. Brazylijczyk, który walczy z Marco Asensio o miejsce na prawej stronie, opuścił Arabię Saudyjską z nowym tytułem i lepszym samopoczuciem niż wtedy, gdy wylądował w Rijadzie. Jego ostatnie dni zakłóciły kontrowersje, w których więcej było hałasu niż treści. Gracz został oskarżony o świętowanie swoich 21. urodzin poprzez rzekome pominięcie zasad dotyczących koronawirusa, ale później okazało się, że sam klub dał mu na to zgodę.
Asensio, dzięki bramce przeciwko Alcoyano i bardzo kompletnemu występowi przeciwko Valencii, wyprzedził go i rozpoczął od pierwszej minuty półfinał. Były zawodnik Santosu zakasał jednak rękawy. Najpierw odegrał kluczową rolę w pokonaniu Barcelony, asystując Fede Valverde przy decydującej bramce wieczoru, co było jego trzecią asystą w Klasykach. W finale, w którym Asensio był kontuzjowany, również odegrał kluczową rolę, dając asystę przy golu Modricia oraz pokazując swój zakres ruchów.
Pośród tych radości pojawiła się jeszcze jedna – powołanie do reprezentacji Brazylii na najbliższe zgrupowanie. Jest to trzecie powołanie od Tite, który dał mu zadebiutować już w listopadzie 2019 roku, a później powoływał go również w październiku 2020 roku.
Obecność na turnieju w Katarze jest jednym z najważniejszych celów Rodrygo na najbliższe miesiące. W związku z tym pracuje codziennie, nie tylko w Valdebebas, ale także w domu. Na dziś ma na koncie dwa gole i sześć asyst i jest świadomy, że musi naciskać na bramkę. Ma też świadomość, że w Arabii jedno było pewne: droga do Superpucharu przybliża go do Mistrzostw Świata.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się