Carletto podczas swojej drugiej kadencji otrzymał zadnie polegające na zmniejszeniu średniej wieku zarówno całej kadry, jak i wyjściowego składu. W całym planie ważną rolę mieli odgrywać rzecz jasna wychowankowie. Na ostatniej prostej zeszłego sezonu wielu z nich było ważnych w trwającej do ostatnich minut walce o mistrzostwo. W bieżących rozgrywkach, już pod wodzą nowego szkoleniowca, mieli pójść za ciosem. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Nawet jeśli momentami okoliczności nie sprzyjały, faktem pozostaje, że w zasadzie wszyscy gracze ze szkółki, na których liczył Zidane, zniknęli z radaru.
Jako pierwsi u Francuza szansę dostali Marvin i Arribas. Obaj zadebiutowali w starciu z Realem Sociedad 20 września 2020 roku, a następnie byli stałymi bywalcami na listach powołanych. Pierwszy z wymienionych zebrał łącznie 132 minuty, drugi zaś – 157. Dziś jednak ich sytuacja jest zupełnie inna niż przed rokiem. Ich obecność w meczowej kadrze jest niezwykle rzadka. Żadnego z nich nie zobaczyliśmy też na murawie. W przypadku Marvina można jeszcze tłumaczyć to hamującymi go kontuzjami. Arribas natomiast nie potrafi zademonstrować Ancelottiemu swojej najlepszej wersji, choć dla Raúla wciąż pozostaje absolutnie kluczowym ogniwem (5 goli i 3 asysty w ciągu 1281 minut).
Jeszcze większe zdziwienie budzić mogą jednak przypadki Miguela i Blanco. Lewy obrońca w poprzednim sezonie spędził na boisku 314 minut, środkowy pomocnik – 218. Obaj mieli w zamyśle na dobre podłączyć się do pierwszej drużyny – Gutiérrez jako rywal Marcelo do roli zmiennika Mendy'ego, Blanco zaś jako dubler Casemiro. Defensor cieszył się jeszcze względnym zaufaniem trenera na początku sezonu (261 minut), jednak potem zniknął. W akcji nie widzieliśmy go od 28 września. Antonio z kolei był powoływany na większość spotkań, ale koniec końców od Carlo dostał zaledwie 36 minut. Po raz ostatni wystąpił 24 listopada z Sheriffem.
W naturalny sposób wydawać się mogło, że idealną okazją na ponowne zaznaczenie swojej obecności będzie potyczka z Alcoyano w Pucharze Króla. Ani obrońca, ani pomocnik nie znaleźli się jednak w kadrze na ten mecz. Ancelotti potraktował krajowy puchar bardzo poważnie, a jego zamiarem jest wystawienie najsilniejszej jedenastki. Wokół zespołu wytworzyła się również covidowa chmura i w klubie nie chcą ryzykować zarażeniem graczy ze szkółki. Rafa Marín i Peter trenują pod okiem 62-latka już od jakiegoś czasu, dlatego też ich obecność na liście powołanych akurat nie dziwi.
Do końca sezonu jeszcze rzecz jasna daleko. Kontuzje, chiński wirus i zmęczenie na pewno umożliwią szersze rotowanie składem. Momentami można jednak zacząć odnosić wątpliwości co do przyszłości wszystkich wymienionych wychowanków. Klub musi w najbliższych miesiącach zastanowić się, jaki tak naprawdę ma na nich plan. Wkrótce działacze powinni podjąć decyzję, czy widzą ich w pierwszej drużynie, czy jednak z dala od Valdebebas.
Komentarze (43)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się