Carlo Ancelotti w futbolu doświadczył już wszystkiego i dobrze wie, że nigdy nie dochodzi do dwóch identycznych sytuacji. Jednak w ostatnią niedzielę na Coliseum Alfonso Pérez włoski szkoleniowiec był podenerwowany bardziej niż zwykle (skończyło się nawet na otrzymaniu żółtej kartki). Możliwe, że wynikało to z tego, iż spotkanie z Getafe niebezpiecznie przypominało Carletto wydarzenia z początku 2015 roku. Wówczas jego Real Madryt przegrał pierwszy mecz nowego roku z Valencią, przerwał niesamowitą passę 22 zwycięstw z rzędu i zapoczątkował kryzys, który doprowadził do zakończenia sezonu z pustymi rękoma.
Mając powyższe na uwadze nie dziwi zatem fakt, że Ancelotti może odczuwać początki lekkiego déjà vu. Tak samo jak siedem lat temu ten Real Madryt również zakończył grudzień w bardzo dobrym stylu, pokonywał każdego bezpośredniego rywala w walce o tytuł mistrzowski i notował passę 15 meczów z rzędu bez porażki. Wszystko zakończyło się jednak w Getafe, gdzie Królewscy stracili trzy punkty, które w ostatecznym rozrachunku mogą się okazać kluczowe.
Pamiętna porażka z Valencią ze stycznia 2015 roku oprócz samej straty punktów była również początkiem rozłamu na linii Carlo Ancelotti – Florentino Pérez. „Agent Bale'a narzekał, ponieważ jego klient chciał grać w środku. Po tym jak zmieniłem go w Walencji zadzwonił do mnie prezes i zapytał, co teraz zamierzam z tym zrobić. Odpowiedziałem mu: »Nic«. Nie mogłem zmieniać systemu w trakcie sezonu. Od tamtej pory nasze relacje z prezesem nie były już takie same”, wspominał po latach Włoch.
Tamten rozłam zakończył się zwolnieniem trenera po zakończeniu sezonu. Jednak w 2021 roku doszło do niespodziewanego powrotu, a sam Carletto zapewnił, że ponowny pobyt w Realu Madryt jest dla niego niczym miesiąc miodowy. I mimo kolejnego niepokojącego wejścia w nowy rok tym razem za włoskim szkoleniowcem nie ciągnie się widmo niezadowolonej gwiazdy, która mogłaby doprowadzić do tego, że atmosfera w zespole robiłaby się coraz bardziej napięta.
Ostrzeżenie
Porażka z Getafe była ostrzeżeniem, na które Ancelotti postanowił zareagować już na konferencji prasowej: „Dzisiaj drużyna była na wakacjach”. Na korzyść Królewskich działa fakt, że na horyzoncie bardzo szybko pojawi się szansa na odkupienie. Już w środę Los Blancos będą chcieli się zrewanżować Alcoyano za ubiegłoroczną klęskę w Copa del Rey, następnie w La Lidze zmierzą się z przywołującą koszmary z 2015 roku Valencią, a w połowie miesiąca w ramach Superpucharu Hiszpanii zagrają z Barceloną. Jeśli z najbliższych pojedynków wyjdą obronną ręką, to wpadka na Coliseum Alfonso Pérez pozostanie ostrzeżeniem, a nie początkiem nowego kryzysu.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się