Wystrzał obrońcy rozpoczął się pod koniec zeszłego sezonu, kiedy na długi czas wypadł Ramos. Militão wystąpił wówczas od początku w 14 meczach z rzędu. W trwającym sezonie Ancelotti dał mu zaś odpocząć w tylko jednym spotkaniu na 25. Łącznie przegapił więc pojedyncze starcie z 39 ostatnich. Jeszcze rok temu taka sytuacja byłaby zupełnie niewyobrażalna.
Początki w stolicy Hiszpanii były jednak dla niego trudne. Przez długi czas ciążyła mu kwota 50 milionów euro, jakie na niego wydano. Militão stał się bowiem najdroższym obrońcą w historii klubu. W rozmowie z dziennikarzami Asa stoper przyznaje jednak, że w Realu Madryt spełnia właśnie swoje marzenia. Éder nie ma też wątpliwości, co było kluczowym czynnikiem w osiągnięciu stabilności. – Ancelotti był dla mnie bardzo ważny. Dał mi zaufanie, jakiego każdy gracz potrzebuje. Staram się uczyć każdego dnia. Mam przed sobą jeszcze wiele pięknych chwil w białej koszulce oraz w reprezentacji – wyznał.
Statystyki idealnie odzwierciedlają wkład Militão w postawę zespołu. 23-latek jest najczęściej używanym przez trenera graczem z pola i czwartym pod względem odbiorów w całej lidze. Szczególnie imponujący był jego występ z Realem Sociedad, gdzie wygrał 13 pojedynków i zaliczył 10 wybić. To drużynowy rekord w bieżących rozgrywkach. Były piłkarz Porto nie jest jednak gigantem tylko na krajowym podwórku. Coraz bardziej zaznacza on swoją obecność także w Lidze Mistrzów. Jego średnia prędkość najszybszych sprintów wynosi 32 kilometry na godzinę. To więcej niż Mendy (31,3) i Carvajal (30,5). Stoper jest w Champions League również czwarty pod względem liczby odebranych piłek (45). Lepsi od niego są jedynie Fernando i Koundé z Sevilli oraz Reinildo z Lille. Real zachował już 10 czystych kont z Militão grającym od początku.
Błyszczenie w Realu nie jest jednak jedynym celem Édera na najbliższy czas. Zawodnik nie zapomina bowiem o zbliżającym się mundialu w Katarze. Będzie to dla niego pierwszy wielki turniej z kadrą narodową, choć na koncie w barwach reprezentacji ma już 19 meczów i gola. 23-latek stawia u Tite kolejne kroki. W czterech ostatnich meczach zagrał od początku. A przyszło mu grać przeciwko nie byle komu: Chile, Peru, Kolumbią i Argentyną. Walkę o miejsce w składzie toczy z nieśmiertelnym Thiago Silvą oraz Marquinhosem. Prawa przemiany pokoleniowej pozwalają jednak sądzić, że na stałe wygryzie tego pierwszego. Rozmowę z dziennikarzem Asa Éder kończy słowami wyrażającymi nadzieję na 2022 roku pełen tytułów. Jak na razie ma w kieszeni pół mistrzostwa i wiele możliwości przed sobą. Militão ma wszystko, by stać się w Realu Madryt nowym cesarzem.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się