Zawodnicy Realu Madryt rozpoczęli urlopy z maksymą: ostrożność. Taki przekaz wyszedł ze strony sztabu medycznego i szkoleniowego Królewskich. Pierwszy mecz nowego roku odbędzie się już 2 stycznia, a nowe ognisko koronawirusa znów skomplikowałoby plany Carlo Ancelottiego. Los Blancos przetrwali dwa ostatnie spotkania, w których brakowało wielu zawodników z powodu zakażenia, a teraz dmuchają na zimne. Już teraz znany jest zresztą pierwszy nieobecny: Eduardo Camavinga pauzuje za kartki, więc z Getafe na pewno nie zagra.
Klub poprosił zawodników o ostrożność, ale jednocześnie dał im wolność w kwestii planów wakacyjnych. Każdy mógł podróżować, gdzie tylko chciał. Éder Militão wybrał się w czwartek rano do Brazylii, Vinícius poleciał do Miami, a Fede Valverde wrócił do Urugwaju, by spotkać się z rodziną. Wszyscy podróżowali prywatnymi samolotami, by ograniczyć kontakty z innymi. Kursy lotami rejsowymi są jednak u sportowców i tak coraz rzadsze.
Podczas gdy jedna grupa może odpoczywać w rodzinnym gronie, inni pozostają w izolacji po pozytywnym teście na koronawirusa. Prognoza jest jednak taka, że wszyscy, którzy w ostatnim czasie pauzowali przez COVID-19, będą gotowi na powrót do treningów na pierwsze zajęcia przed starciem z Getafe.
28 grudnia o 18:00 zawodnicy stawią się w Valdebebas, by przejść testy PCR. Ci, którzy otrzymają negatywny wynik, będą mogli spotkać się na treningu z pozostałymi dzień później. Przed meczem z Getafe Królewskich czekają cztery sesje w miasteczku sportowym. 2 stycznia rozpocznie się kolejny maraton, którego dalszymi etapami będą starcia z Alcoyano (5 stycznia) i Valencią (8 stycznia).
Komentarze (26)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się