Jović w stolicy Hiszpanii wylądował mniej więcej dwa i pół roku temu, ale od czasu wielomilionowego transferu napastnik przypomina o sobie bardzo rzadko. Serb był latem 2019 roku jednym z najbardziej rozchwytywanych graczy młodego pokolenia, a jego wyczyny w Bundeslidze i zwłaszcza w Lidze Europy mogły robić wrażenie. Po dołączeniu do zespołu Zidane'a czar jednak momentalnie prysł. U Ancelottiego jest ostatnio trochę lepiej, ale wciąż trudno mówić, by Luka był ulubieńcem Włocha.
W Madrycie 24-latek cały czas ma olbrzymie problemy z regularną grą. W trwającym sezonie widzieliśmy w jego wykonaniu parę błysków. Wyróżnić trzeba zwłaszcza świetny występ z Realem Sociedad. Jović takiego meczu potrzebował od bardzo dawna, jednak do odwrócenia niekorzystnej karty droga wydaje się wciąż daleka. Całokształt jego pobytu w Realu uzupełniają zaś ciągłe kontuzje oraz momentami wręcz niepojęta zdolność do wplątywania się w absurdalne sytuacje, jak chociażby słynny upadek ze ściany. Trudno tak naprawdę znaleźć jedną przyczynę wszystkich tych niepowodzeń. Aklimatyzacja? Trudny charakter? A może najzwyczajniej w świecie nie ta charakterystyka czysto piłkarska? Niezależnie od tego, ogólny obraz nie może być pozytywny. Luka wydaje się często przybity, apatyczny i jakby… po prostu smutny.
Jeśli istnieje jeszcze u niego jakaś szansa na nagłe przebudzenie i nawiązanie do swojej wersji z Eintrachtu, niech stanie się to jak najszybciej. Wielcy gracze mają to do siebie, że mimo trudności w pewnym momencie umieją wziąć się w garść i pokazać światu, na co ich stać. Jeśli Luka Jović faktycznie należy do tego grona, to już czas najwyższy, by to udowodnić. Gol i asysta we wspomnianej potyczce z Realem Sociedad pozwalają sądzić, że coś jeszcze może się tu zmienić, na pewno jednak nie stanie się to bez dalszej wytężonej pracy i zaangażowania.
Jak na razie Jović w białych barwach w 45 występach strzelił zaledwie trzy gole i zanotował cztery asysty. Pewnym pocieszeniem może być to, że zdążył dopisać sobie do kolekcji dwa trofea: mistrzostwo Hiszpanii oraz krajowy superpuchar. Apetyty były i są jednak znacznie większe.
Drogi Luko, nie będziemy już dalej brnąć w ten pesymistyczny ton i ograniczymy się na sam koniec do życzenia ci wszystkiego najlepszego oraz odzyskanie dawnej iskry. W tym wieku jesteś w stanie jeszcze wiele osiągnąć, niezależnie od tego, gdzie przyjdzie ci występować w przyszłości.
Wszystkiego najlepszego, Luka!
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się