Real Madryt bardzo dobrze zakończył 2021 rok i z wielkimi problemami kadrowymi opuścił San Mamés z tarczą. Od początku jasne było to, że przy jedenastu nieobecnych zawodnikach pierwszej drużyny spotkanie z Athletikiem nie będzie łatwe. Niespodzianki nie było.
Na samym początku wydawało się jednak, że Królewskich czeka spacerek. Karim raz (i to jak!), Karim dwa. W siódmej minucie Real prowadził już 2:0. Gospodarze musieli zacząć działać jak najszybciej i to się udało. Chwilę później zdobyli bramkę kontaktową i… był to ostatni gol w tym spotkaniu.
Real miał sporo trudnych momentów w drugiej połowie, ale Athletic poważnie zagroził bramce Courtois tylko raz. Nico Williams przegrał jednak pojedynek z Belgiem. Dla bramkarza Realu była to pierwsza i ostatnia interwencja w tym meczu.
Królewscy też mogli wyciągnąć z tego meczu jeszcze więcej. W doliczonym czasie gry dobre okazje mieli Peter, Jović czy Kroos, ale Agirrezabala więcej bramek już nie wpuścił.
Zwycięstwo nie przyszło madrytczykom łatwo, ale poza chwilą euforii po drugim golu Benzemy to było oczywiste. Znów nie grając spektakularnego futbolu, z wieloma brakami, z wieloma piłkarzami ewidentnie nie w optymalnej dyspozycji Real wywozi trzy punkty i powiększa przewagę nad resztą stawki.
Święta będą spokojniejsze.
Athletic Club – Real Madryt 1:2 (1:2)
0:1 Benzema 4' (asysta: Kroos)
0:2 Benzema 7'
1:2 Sancet 10' (asysta: De Marcos)
Athletic: Agirrezabala; De Marcos, Yeray, Núñez, Balenziaga (63' Lekue); Zárraga (57' N. Williams), Vencedor, Dani García, Muniain (84' Serrano); I. Williams, Sancet (63' Raúl García).
Real Madryt: Courtois; Lucas, Militão, Nacho, Mendy; Kroos, Valverde, Camavinga; Hazard (86' Peter), Vinícius (85' Mariano), Benzema (90' Jović).
Komentarze (373)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się