REKLAMA
REKLAMA

Piekło Ancelottiego

Carlo Ancelotti nie potrafił wygrać dwóch meczów na San Mamés w swoim pierwszym etapie pracy w Realu Madryt. Obie straty punktów były kluczowe w kontekście walki o mistrzostwo Hiszpanii.
REKLAMA
REKLAMA
Piekło Ancelottiego
Fot. Getty Images

Carlo Ancelotti wraca na San Mamés w trudnej sytuacji. Co prawda pozycja lidera La Ligi jest niezagrożona, jednak kartki, kontuzje i ognisko koronawirusa w szatni Realu Madryt mocno ograniczają pole manewru w wyjściowej jedenastce na mecz z Athletikiem Bilbao. Z kadry Królewskich wypadło aż 11 zawodników, w tym tak kluczowych jak Alaba, Carvajal, Casemiro, Modrić, Rodrygo czy Asensio. Wobec trudnej sytuacji Carletto musiał uzupełnić listę powołanych sześcioma zawodnikami z Castilli

Ponadto, włoski szkoleniowiec na własnej skórze przekonał się, że na San Mamés potrafi wydarzyć się naprawdę wiele. W swoim pierwszym etapie pracy w stolicy Hiszpanii Ancelotti dwukrotnie grał na La Catedral i ani razu nie zaznał smaku zwycięstwa. W sezonie 2013/2014 padł remis 1:1, a w kampanii 2014/2015 Lwy wygrały 1:0. Obie straty punktów w Kraju Basków znacznie zmniejszyły szanse Realu Madryt na walkę o mistrzostwo Hiszpanii.

REKLAMA
REKLAMA

Podczas swojej pierwszej wizyty na San Mamés, w 22. kolejce La Ligi sezonu 2013/2014, ekipa Carletto wyszła na prowadzenie w 65. minucie po golu Jesé i asyście Cristiano. Do wyrównania w 73. minucie doprowadził wprowadzony kilka sekund wcześniej Ibai, który popisał się kapitalnym strzałem z woleja zza pola karnego. Chwilę później Cristiano dostał czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie wobec Gurpeguiego, który swoją drogą dodał sporo od siebie. Remis był dla Realu jak porażka. Przed tą kolejką Królewscy tracili punkt do Barcelony i Atleti, jednak po weekendzie ekipa Cholo, późniejszy mistrz Hiszpanii, odskoczyła na trzy punkty. 

W kolejnym sezonie wygrana Athleticu 1:0 po golu Aduriza była jeszcze gorsza, ponieważ Los Blancos przyjeżdżali do Kraju Basków jako lider z dwoma punktami przewagi nad Barceloną. Królewscy zagrali fatalnie i przegrali zasłużenie, a Katalończycy zrobili swoje, rozbili u siebie Rayo (6:1) i objęli pierwszą lokatę, której nie oddali już do końca. Barça dobiła Real dwie kolejki później w Klasyku (2:1) i wypracowała sobie przewagę, której podopieczni Ancelottiego nie byli już w stanie odrobić.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA