REKLAMA
REKLAMA

Ceballos i samolot w drugą stronę

Dani Ceballos już uporał się z kontuzją, która trzymała go poza boiskiem przez niemal pół roku. Teraz natomiast musi się zastanowić nad tym, co będzie najlepsze dla jego kariery.
REKLAMA
REKLAMA
Ceballos i samolot w drugą stronę
Fot. Getty Images

Męczarnie Daniego Ceballosa zakończyły się wraz z powrotem do zdrowia po kontuzji kostki, która trwała aż pięć miesięcy. Od tego momentu jesy kolejny zawodnikiem do dyspozycji Carlo Ancelottiego. Problemem jednak może być to, że Hiszpan nie widzi jasno tego, czy Real Madryt jest dla niego najlepszym miejscem dla dalszego rozwoju kariery, czy też powinien poszukać odejścia. Cztery lata po transferze do ekipy Los Blancos cały czas ma więcej spotkań rozegranych w barwach Arsenalu niż w barwach Królewskich. Na dziś zaś zastanawia się, czy lepszą drogą nie będzie dla niego powrót do Realu Betis, czyli zespołu, z którego odszedł dużo wcześniej niż powinien i bardzo tego żałuje.

Polityka ściągania młodych talentów była w największym rozkwicie, gdy Real Madryt ruszył po Daniego. W 2017 roku Los Blancos dopiero co zamknęli transfer Viníciusa oraz Theo Hernándeza. Ceballos był kolejną z perełek, które chciał sprowadzić Florentino Pérez, by były wzmocnieniem dla bieżącego, ale i przyszłego projektu. Prezes rzucił niemalże wszystkie siły na sprowadzenie młodego pomocnika, który zadebiutował w Primera División w wieku zaledwie 17 lat i jak burza przeszedł przez wszystkie młodzieżowe kategorie reprezentacji Hiszpanii.

REKLAMA
REKLAMA

Po transfer jednak ustawiła się kolejka. Oprócz Realu Madryt również Barcelona czy Atlético widziały świetną okazję na wzmocnienie ekipy 20-letnim pomocnikiem z ogromnym potencjałem, którego klauzula wynosiła zaledwie 15 milionów euro. Florentino jednak ten wyścig wygrał. Real Madryt wiedział, jak przekonać młodego zawodnika do transferu. Działacze wsadzili go do prywatnego samolotu z Jérez do stolicy Hiszpanii, gdzie przeszedł testy medyczne. Sam Ceballos przedtem znajdował się wraz ze swoimi znajomymi na plaży w Kadyksie i nie miał żadnych wątpliwości co do następnego kroku. Uwierzył Florentino i wywarł pewną presję na Betis. Sam sternik Królewskich zaś był hojny, płacąc ostatecznie 16,5 miliona euro, czyli półtora miliona więcej, niż wynosiła klauzula.

Cztery lata później jest to Ceballos, który chce złapać samolot w drugą stronę. Za dwa tygodnie otwiera się zimowe okienko transferowe i będzie to idealny moment, by sprawdzić możliwość powrotu na Benito Villamarín. Jeśli nie uda się to zimą, spróbuje latem. Hiszpan już wyleczył swój poważny uraz, którego doznał w meczu z Egiptem na Igrzyskach Olimpijskich i od 22 lipca nie pojawił się na boisku. Najgorsze już minęło, ale Dani nie widzi jasno swojej przyszłości w barwach Królewskich, nawet mimo tego, z jakim entuzjazmem wracał i tego, że ma kontrakt do 2023 roku. W środku pola jest ogromna konkurencja, zaczynając od trzech nietykalnych w postaci tercetu CKM. Ich zastępcami są natomiast Valverde i Camavinga, więc trudno na dziś pomyśleć, by Ceballos miał większe szanse na grę.

Dani Ceballos jest dostępny na rynku transferowym, ale Real Madryt zamierza wysłuchać wszystkich ofert, a nie tylko tej Realu Betis. Wiele klubów z Anglii i Włoch jest zainteresowanych Hiszpanem, a trzy miliony netto, jakie zarabia, są dość dużym problemem dla Verdiblancos. Królewscy chcą odzyskać pieniądze wydane na Ceballosa i, choć w przeszłości szli Betisowi na ręke, dziś nie zamierzają podejmować takiej decyzji, jeśli pojawią się lepsze opcje. Celem Béticos jest poczekanie do końca sezonu, choć już teraz odbywały się rozmowy. „Dani, jak już wielokrotnie podkreślaliśmy, wielokrotnie mówił o swoim przywiązaniu do Betisu i w końcu się spotkamy. Zimą nie mamy nawet dostępnych numerów w pierwszym zespole. Myślę, że lato będzie dobrym momentem, by wrócić do rozmów”, mówił niedawno Ángel Haro, prezes Realu Betis.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (14)

REKLAMA