La Liga na początku sierpnia dogadała się z funduszem CVC, że ten w zamian za pożyczenie La Lidze 2,7 miliarda euro uzyska 10,95% udziału w holdingu z prawami komercyjnymi La Ligi na czele z tymi telewizyjnymi na kolejnych 50 lat. Każdy klub, który zgodziłby się na ten kontrakt, będzie mógł otrzymać oprocentowaną na 0% pożyczkę na 40 lat spłaty.
Po sprzeciwie między innymi Realu Madryt dopracowano ofertę i przegłosowano ją 10 grudnia na Walnym Zgromadzeniu klubów. Przeciwko poza Los Blancos były też Barcelona czy Athletic, które razem zapowiedziały, że zaskarżą porozumienie w sądach. Ostatecznie 37 chętnych klubów otrzyma 1,99 miliarda euro i zwiąże się z funduszem na kolejnych 50 lat, oddając mu część swoich zysków z praw telewizyjnych. Otrzymane od CVC środki należy przeznaczyć: w 70% na infrastrukturę i rozwój klubowej marki; w 15% na drużynę, w tym transfery i rejestrację graczy; w 15% na spłatę długów.
Od wczoraj katalońskie media na czele z radiem RAC1 czy dziennikiem Sport podają, że Barcelona rozpoczęła na boku rozmowy z CVC w sprawie wejścia do porozumienia, ale na innych warunkach od reszty. La Liga twierdzi, że nic nie wie o takich ruchach.
Oznaczałoby to opuszczenie przez Blaugranę inicjatywy z Realem Madryt i Athletikiem przeciwko umowie La Ligi z CVC. Głównym celem Barcelony miałoby być zdobycie środków na zimowe transfery. Madryckie media czekają na więcej informacji, bo nie dowierzają, że Laporta jest gotowy związać się z CVC tylko po to, by móc kupić zimą nowych piłkarzy. Przy sprzedaży kilku graczy i pieniądzach z CVC kataloński klub miałby celować w pozyskanie w styczniu Edinsona Cavaniego i Ferrana Torresa.
Komentarze (68)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się