Głównym powodem tego typu sytuacji jest rzecz jasna dyktatura Thibaut Courtois. Belg jest absolutnie nie do ruszenia, a Ukrainiec w obecnym położeniu po prostu nie ma szansy na rozwój. Po trzech wypożyczeniach Andrija , z których oczekiwany efekt przyniosło tylko jedno, działacze postanowili sprowadzić młodego golkipera z powrotem i po odejściu Keylora powierzyć mu rolę drugiego bramkarza. Jasne dla wszystkich było, że Łunin nie będzie grał często, ale mimo wszystko sytuacja wymknęła się spod kontroli. Bolesnym ciosem był zwłaszcza brak powołania na minione mistrzostwa Europy.
Real zapłacił za Łunina 8,5 miliona euro plus kolejne 4 zapisane w zmiennych. Bramkarz był jednym z najlepiej zapowiadających się zawodników na swojej pozycji na Starym Kontynencie. Obecna sytuacja jest jednak typowym impasem. Z jednej strony, Łunin potrzebuje gry, by się rozwijać, z drugiej jednak Ancelotti pozostałby bez godnego zaufania zmiennika Courtois. Dlatego też wydaje się mało prawdopodobne, by Andrij zmienił klub już zimą.
Sam szkoleniowiec czasami był pytany o położenie 22-latka. Włoch sugerował we wrześniu, że Łunin dostanie szansę, ale koniec końców do tego nie doszło. Spekulowano, że zobaczymy go w potyczce z Sheriffem, ale ostatecznie między słupkami pojawił się i tak Courtois. Jeśli nic się nie zmieni, latem wszystkie strony ponownie pochylą się nad sytuacją bramkarza. Zainteresowanych nie brakuje. Mówi się o Granadzie, Espanyolu, a także Lille.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się