Eden Hazard już niecałą minutę po wejściu na boisko w końcówce spotkania doszedł do piłki w polu karnym rywali i zagrał ją głową przed bramką Rayo. Futbolówka wyszła za linię końcową i sędzia przyznał wybicie od bramki rywalom, chociaż Belg i Vinícius Júnior pokazywali arbitrowi, że ta wyraźnie odbiła się od Ivána Balliu, a jak dodał komentator Movistar+, Brazylijczyk wskazywał nawet na zagranie ręką.
Rayo od razu wznowiło grę i jedyną powtórkę sytuacji pokazano dopiero po około 30 sekundach, gdy doszło do faulu na połowie Królewskich. Z dosyć złej perspektywy dla tej sytuacji widać, że piłka dotknęła czegoś po uderzeniu głową Hazarda. Komentatorzy Movistar+ stwierdzili, że raczej dotyka ręki, ale trudno to rozstrzygnąć. Była to jedyna powtórka tej akcji.
Po spotkaniu klubowa telewizja zajęła się tą sytuacją i przyjrzała się powtórce, jaką pokazano w telewizji. Zwolniono ją w trybie slow motion i efekt można obejrzeć poniżej. Pomimo wyboru złej perspektywy można dostrzec, że po zagraniu Hazarda piłka odbija się od ręki rywala:
Relato puro y duro pic.twitter.com/xmbWzDlbjl
— RNMJ TV (@rnmjtv) November 6, 2021
Akcją zajęto się w telewizyjnym Chiringuito, gdzie pokazano stopklatkę ze zdarzenia, na której piłka trafia rękę gracza Rayo. Juanfe Sanz, ekspert sędziowski programu, stwierdził, że przy tak wysuniętej i odklejonej od ciała ręce oraz przy obecnych przepisach i intepretacjach powinien był zostać podyktowany rzut karny. W programie podkreślono, że niedawno w meczu Levante z Atlético Madryt sędzia VAR zaprosił do monitora właśnie pana Pablo Gonzáleza Fuertesa, arbitra starcia Realu z Rayo, by przyjrzał się podobnej sytuacji, gdzie w przypadkowej sytuacji gracz mistrzów Hiszpanii też zagrał wyraźnie odklejoną od ciała ręką i podyktowany został rzut karny.
Wielu dziennikarzy powiązanych z Realem wskazuje jednak najbardziej na podwójne standardy, jakie kolejny już raz zastosował producent sygnału i realizator spotkania, czyli katalońska firma Mediapro. Najlepszym przykładem jest zdarzenie z doliczonego czasu gry w polu karnym między Eduardo Camavingą a Óscarem Valentínem. Natychmiast po zdarzeniu pokazano 4 powtórki z czterech różnych kamer, w tym jedną w dodatkowo zwolnionym trybie. Następnie po kolejnym rożnym Rayo pokazano kolejne 3 powtórki, w tym dwie z nowych kamer. W sumie 7 powtórek w ciągu 2 minut od zdarzenia! Na deser zaserwowano już po zakończeniu meczu 8. powtórkę ze slow motion samego zdarzenia między Camavingą i Valentínem. Juanfe Sanz w tej sytuacji stwierdził, że nie podyktowałby rzutu karnego, bo to bardziej Valentin kopie Camavingę i dla niego jest to zdarzenie w grze w walce o piłkę, bo Francuz nie przewraca rywala, a dochodzi do ich kopnięcia w walce o futbolówkę.
Mediapro na oskarżenia z RMTV o ukrywanie akcji zareagowało na portalu dziennika AS, gdzie zamieszczono wideo z jedyną wyemitowaną powtórką w transmisji na żywo, które podpisano: „Powtórzono rękę w polu karnym Boulliego w meczu Real-Rayo: po zakończeniu spotkania komentatorzy Real Madrid Televisión skarżyli się, że nie powtórzono karnego Boulliego na Hazardzie, a wcale tak nie było”.
Sytuację z powtórkami już rok temu na Walnym Zgromadzeniu komentował prezes Realu Madryt zapytany o to przez jednego z socios. – W telewizji czasami nie pokazuje się ważnych akcji, zgadzam się. Wszyscy mówią o tym, że jest wielka różnica względem realizacji meczów i pokazywania z nich obrazków, ale także względem osób, jakie opowiadają o meczu i jakie nigdy nie sprzyjają Realowi Madryt. Nigdy o tym nie mówiłem, ale taka jest prawda i takie jest zdanie opinii publicznej na temat traktowania Realu Madryt w mediach względem innych zespołów – powiedział w grudniu 2020 roku Florentino Pérez.
Komentarze (46)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się