Portal Economía Digital podaje, że prezes La Ligi w sezonie 2020/21 zarobił 3,49 miliona euro, co oznacza wzrost względem 3,45 miliona euro otrzymanego za poprzednie rozgrywki, pierwsze z pandemią. Już tamten wynik był znaczącym rekordem po skoku z 2,57 miliona euro pensji za sezon 2018/19.
Z 3,49 miliona euro większa część – 2,19 miliona – pochodzi z pensji podstawowej. Pozostałe 1,3 miliona euro pochodzi z bonusów i premii za sezon naznaczony stratami klubów wynikającymi głównie z pandemii i braku kibiców na stadionach. Sam Tebas potwierdził, że La Liga określiła straty w rozgrywkach 2020/21 na 733 miliony euro, chociaż bronił, że ponad połowa z nich należy do Barcelony.
Co ciekawe, za podwyżkami dla Tebasa nie poszły wzrosty zarobków innych najważniejszych działaczy. Dyrektor generalny José Guerra spadł z 544 tysięcy euro w sezonie 2019/20 do 238 tysięcy euro w ostatnich rozgrywkach, a zsumowane wypłaty dla najważniejszych działaczy spadły rok do roku z 6,22 do 5,52 miliona euro.
To wszystko rzuca się w oczy jeszcze bardziej, gdy przypomni się pierwszą decyzję Tebasa po objęciu posady prezesa La Ligi w 2013 roku. Wtedy Hiszpan uznał, że José Luis Astiazarán, jego poprzednik, zarabiał za dużo i zmniejszył wypłatę dla sternika rozgrywek z 395 do 348 tysięcy euro. Dzisiaj po 8 latach zarabia 10 razy więcej.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się