– To trener wybiera zawodników, którzy rozpoczynają, wybiera system gry i ogólny zamysł. To trener wybiera sposób, w jaki się przegrywa. Mecz miał dwie części. Pierwsza trwała do pierwszej bramki, która padła ze spalonego, ponieważ gdyby Benzemy tam nie było, to mój zawodnik na pewno nie posłałby piłki do bramki. W takich przypadkach zasady nie działają właściwie. Druga część meczu zaczęła się po tej bramce. Jednak przed tym widziałem drużynę, która walczy o swoje. Nie była to moja najgorsza porażka. Byliśmy odważni.
– W przerwie powiedziałem moim zawodnikom, że rozgrywamy dobry mecz, ale musimy się dłużej utrzymywać przy piłce, ponieważ podejmujemy zbyt nieprzemyślane decyzje. A gdy tracisz piłki z Realem Madryt, który ma Benzemę, Viníciusa, Rodrygo... Powiedziałem im, że musimy jak najdłużej zostać w tym meczu, że cierpienia są wpisane w starcia z Realem Madryt. Nie spodobało mi się to, że po kolejnych bramkach spuściliśmy głowy. 0:5 dla drużyny w budowie waży dużo więcej niż na przykład 0:2.
– Widać było, że jestem nerwowy? Zawsze taki jestem. W dniu, w którym w trakcie meczu taki nie będę, wracam do domu i rzucam futbol. Mam wielu zawodników o dużej jakości i zdecydowanie zbyt często tracili piłki. To normalne, że przez to się nieco zdenerwowałem. Popełnialiśmy błędy w prostych rzeczach, przy których zazwyczaj się nie mylimy.
Komentarze (49)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się