Piłkarze Żółtej Łodzi Podwodnej od lat grywają na obiektach, na których bardzo trudno o korzystny wynik. Camp Nou, Mestalla, Calderón czy teraz Metropolitano… Nigdzie jednak nie mają tak pod górkę, jak w świątyni Królewskich. Od momentu pojawienia się drużyny ze wschodu Hiszpanii w elicie, czyli od 1998 roku, Villarreal wygrał z Realem na jego terenie tylko raz w 21 meczach. Co ciekawe, nasz dzisiejszy rywal swój pierwszy mecz w La Lidze rozegrał właśnie z Realem w Madrycie. Goście otworzyli wynik spotkania w 3. minucie za sprawą Craioveanu, ale nie pomogło to uniknąć wyraźnej porażki 1:4.
Od tamtej chwili minąć musiało 20 lat, by gol Pablo Fornalsa przyniósł Villarrealowi pierwszą wygraną na Bernabéu w sezonie 2017/18. Tamto pojedyncze spotkanie w całościowym ujęciu jest jednak wyłącznie przelotną chwilą. Los Amarillos na obiekcie Królewskich stracili łącznie 50 goli, strzelając przy tym zaledwie 21. Marnym pocieszeniem jest zaś fakt, że w wyjazdowych potyczkach z Los Blancos jeszcze gorzej szło Unaiowi Emery'emu. Baskijski trener nie odniósł ani jednego zwycięstwa na Bernabéu na 11 prób. 49-latek przyjeżdżał do stolicy z Almeríą (raz), Valencią (pięć razy), Sevillą (cztery) i już z Villarrealem (raz). Tylko z Valencią potrafił wyjechać z jakąkolwiek zdobyczą punktową: w sezonie 2011/12 udało mu się zremisować. Raz poległ też na Bernabéu jako szkoleniowiec PSG (1:3).
W zeszłym sezonie los chciał, by Villarreal zagrał na stadionie Realu tuż przed finałem Ligi Europy. Królewscy w tamtym momencie zajmowali drugie miejsce w tabeli. Emery stara się jednak dostrzegać mimo wszystko pewne pozytywy przed dzisiejszym starciem. – W dwóch meczach u siebie stracili trzy gole. Problemem jest jednak to, jak dużo ich strzelają. Trzeba odnaleźć właściwy balans. Musimy być silni z tyłu, a przy atakach nie zapominać o ustawieniu tyłów – stwierdził na przedmeczowej konferencji.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się