Brak Carvajala i Mendy'ego stał się problemem dla Realu Madryt, który od pewnego czasu widzi, jak posiadanie ich razem w wyjściowej jedenastce stało się misją niemożliwą do wykonania. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 14 lutego przeciwko Valencii… i to tylko przez 28 minut, czyli w czasie, który wystarczył Hiszpanowi, by ponownie nabawić się kontuzji.
Real, który jeszcze tydzień temu zacierał ręce na myśl o powrocie obu piłkarzy po tak długim czasie, w ciągu ośmiu dni znów ich stracił. W niedzielę 12 września Mendy został w ostatniej chwili odsunięty od składu, a kilka dni później MARCA potwierdziła, że doznał urazu mięśniowego, który wykluczy go z gry na trzy tygodnie. A w tę niedzielę to Carvajal znów nabawił się kontuzji. Tak więc Ancelotti, podobnie jak Zidane, po raz kolejny przez kilka tygodni pozostaje bez swoich dwóch pierwszoplanowych obrońców.
Problemem nie jest tylko to, że znów są kontuzjowani, ale to, że są to dwaj zawodnicy, którzy będą mieli trudności z powrotem do swojej najlepszej dyspozycji, ponieważ od dłuższego czasu zmagają się z problemami fizycznymi. W przypadku Mendy'ego nowa kontuzja sprawi, że od ostatniego meczu minie aż pięć miesięcy. Francuz nie grał od 5 maja i rewanżowego meczu z Chelsea. Od tego czasu, najpierw problemy z piszczelem, a następnie wspomniana wcześniej kontuzja mięśniowa wykluczyły go z gry.
Dodatkowym problemem Ancelottiego jest liczba rezerwowych, których ma do dyspozycji. Na lewej stronie naturalnym zmiennikiem byłby Marcelo, ale Brazylijczyk, oprócz tego, że jest kontuzjowany, nie jest w stanie wrócić do formy, co zmusza trenera do korzystania z usług Nacho i Miguela Gutiérreza. Na prawej stronie rozwiązaniem jest Lucas, ale nie jest obrońcą, a Odriozola został wypożyczony. Wszystkie plany B na konkretne momenty z czasem rozrastają się do tego stopnia, że Real ma kłopot na bokach defensywy.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się