Menu
/ uol.com.br

„Real to był zły wybór”

Foto: „Real to był zły wybór”
Fot. Getty Images

Rodrigo Fabri udzielił wywiadu brazylijskiemu dziennikowi UOL Esporte. Piłkarz, który w 1998 roku został kupiony przez Real, wspomina dawne czasy.

– W Brazylii szło mi bardzo dobrze, dużo grałem. Miałem oferty z kilku innych klubów, jak Roma i Deportivo La Coruña, które było wtedy topową drużyną. Razem z Realem i Barceloną walczyli o tytuł w lidze hiszpańskiej. Finansowo propozycje były bardzo podobne, ale ze względu na ich wielkość ostatecznie wybrałem Real Madryt.

– Gdybym poszedł do Romy lub Deportivo, mógłbym grać pięć lub sześć kolejnych lat w tym samym zespole. Na pewno zdziałałbym więcej w Europie niż w Realu Madryt. Z zawodowego punktu widzenia muszę powiedzieć, że to był zły wybór, ponieważ z roku na rok mnie nie wykorzystywali, ciągle byłem wypożyczany. W końcu nie zapuszczasz nigdzie korzeni, zostajesz na jeden sezon, a potem wracasz.

– Nie rozegrałem żadnego oficjalnego meczu dla Realu Madryt. Każdego roku przygotowywałem się, trenowałem przed sezonem, grałem mecze towarzyskie. W dwóch meczach przedsezonowych spisałem się bardzo dobrze, byłem niemal pewny, że zostanę w składzie. Niestety nie udało mi się wywalczyć miejsca.

– Byłem w Realu w czasie fantastycznego pokolenia, pokolenia galácticos, a na mojej pozycji byli Figo, Beckham, Zidane, Raúl i Savio, który również był wyjątkowym graczem. Skończyło się na tym, że straciłem miejsce, ponieważ na mojej pozycji było wielu wyjątkowych zawodników. Doświadczenie wyjazdu do Europy z klubem tej wielkości i możliwość dzielenia kilku lat z tymi zawodnikami było fantastyczne. Trenerem był Vicente Del Bosque, który z Hiszpanią zdobył nawet Mistrzostwo Świata w 2010 roku. Rozmawialiśmy bardzo szczerze, był świetnym trenerem i wspaniałym człowiekiem. Powiedział: „Rodrigo, masz niewiarygodną jakość, ale konkurencja tutaj jest dziś niesprawiedliwa. Musisz więc znaleźć sobie inne miejsce do gry w piłkę”. Musiałem odejść na wypożyczenie, w przeciwnym razie byłbym bezczynny przez cały rok w Realu Madryt.

– Kiedy byłem w Sportingu, trenowaliśmy razem z piłkarzami ze szkółki i Cristiano Ronaldo ćwiczył z nami. Był jeszcze bardzo młody, pokazywał już pewną jakość, ale szczerze mówiąc, nie przyciągnął mojej uwagi do tego stopnia, bym powiedział: „Ach, ten chłopak będzie najlepszym graczem na świecie”. Widzisz jak gra Messi, jak gra Neymar, zdajesz sobie sprawę, że ich jakość jest absurdalna, nie muszą być w 100% sprawni fizycznie, aby wykonywać swój zawód z wielkością. Cristiano Ronaldo musi. Pomimo wyrafinowanej techniki, musiał być w szczytowej formie fizycznej i nigdy nie pozwolił jej opaść, zawsze w niej był, dlatego zasługuje na miano jednego z największych w historii.

– Ciągle wyobrażam sobie to porównanie: Ronaldinho Gaúcho, który był magikiem, kosmitą grającym w piłkę, z profesjonalizmem Cristiano Ronaldo. Gdzie Ronaldinho by dotarł, jak dużo dalej od miejsca, w którym był. Jestem fanem numer jeden Ronaldinho, ale takie są realia. Gdyby dawał z siebie tyle co Cristiano, to byłby jednogłośnie w gronie dwóch największych w historii, bo Pelé nawet nie będę porównywał.

– Kiedy zostałem wypożyczony na jeden sezon do Sportingu, zacząłem bardzo dobrze, zdobywając wiele bramek. W połowie mojego wypożyczenia, po czterech, pięciu miesiącach, doznałem małej kontuzji i nie było mnie przez 15 dni. Kiedy wróciłem, nie było dla mnie miejsca w składzie. Myślałem, że to z powodu mojej kondycji, nad którą pracowałem. Kiedy byłem powoływany na mecze, czasami nawet nie wchodziłem do składu. A przed kontuzją byłem jednym z podstawowych zawodników w zespole. Trenerzy powiedzieli: „Radzisz sobie naprawdę dobrze, chcemy cię wykupić z Realu Madryt po zakończeniu okresu wypożyczenia. Jeśli sprawimy, że będziesz grał, tak jak grałeś, twoje podanie zostanie wycenione, a Real Madryt zażąda dużo, dużo pieniędzy i nie będziemy mogli cię kupić”. Byłem wtedy bardzo zdenerwowany, bo chciałem grać. Pod koniec sezonu Sporting chciał mnie kupić, a Real Madryt zażądał niebotycznej sumy i transakcja nie doszła do skutku. Nie grałem przez pół roku i wciąż nie podpisano ze mną kontraktu.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!