Od samego początku Mediolan odgrywał niechlubną rolę bohatera w procesie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Tamtejsze instytuty medyczne twierdza jednak, że wirus z Wuhan krążył tam już tak naprawdę w ostatnim kwartale 2019 roku, a następnie rozniósł się na cały region. W szczytowym punkcie drugiej fali, czyli w połowie listopada, mieliśmy tam 11 tysięcy nowych przypadków zakażeń dziennie wśród 10-milionowej populacji.
3 grudnia liczba zgonów osiągnęła szczyt. Z powodu Covid-19 zmarło tamtego dnia 347 osób. Tamte liczby niewiele mają wspólnego z tym, jak sytuacja prezentuje się obecnie. W ostatnim tygodniu średnia wynosiła 521 zakażeń i 3 zgonów dziennie. Po półtorarocznym okresie bez kibiców na trybunach na stadiony Serie A wreszcie zawitał uśmiech, choć na razie oczywiście stopień zapełnienia stadionu jest ograniczony. Wytyczne wyglądają tam tak samo jak w Hiszpanii: 50% pojemności w trakcie imprez na świeżym powietrzu i 35% w zamkniętych przestrzeniach. Widzowie w obu przypadkach są zobowiązania do zakrywania ust i nosa.
Tak czy inaczej, w Lombardii nie tracą czujności. Od początku pandemii jest to region z największą liczbą zakażeń. Ich liczba wynosi 900 tysięcy spośród 4,6 miliona w całym kraju. Liczba zmarłych to natomiast niemal 34 tysiące ze 130 tysięcy ogółem. Paszport covidowy jest wymagany w transporcie publicznym, barach, restauracjach i podczas imprez, w tym sportowych. Duży nacisk kładzie się także na szczepienia. 420 pracowników służby zdrowia zostało zawieszonych oraz pozbawionych wynagrodzenia za odmowę przyjęcia preparatu. Mediolan mimo wszystko powoli zaczyna wracać do życia i przyjmowania turystów. Mecz z Interem będą mogli zobaczyć także fani Realu Madryt.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się