Arturo Baldasano, jeden z kandydatów na prezydenta Realu Madryt, uważa, że ostatecznie do decydującej walki o prezydencki fotel stanie trzech lub maksymalnie czterech kandydatów. – Ostatecznie do walki stanie trzech, co najwyżej czterech kandydatów. To podzieli głosy, ale socios będą umieli porównać różne programy i wybrać najlepsze rozwiązanie na wyjście z kryzysu, katastrofy i obecnego chaosu – powiedział przed setkami socios i sympatyków Królewskich.
Baldasano podkreślał, że jego zarząd będzie składał się z profesjonalistów, którzy osiągnęli już sukcesy w innych dziedzinach. – Biznesmen kieruje własnym przedsiębiorstwem. Mieszanie interesów instytucji z interesami biznesowymi jest błędem – dodał.
Kandydat nie chciał mówić o potencjalnych transferach w trakcie kampanii, jedynie zapewniał, że w jego projekcie piłkarskim najważniejsza będzie drużyna i szeroka kadra. – Najważniejszy będzie zespół tworzony przez trenerów i sztab techniczny, a nie przez prezydenta czy działaczy – postawił sprawę jasno.
Na koniec Baldasano przeszedł do jednego z punktów swojego programu. – Jeżeli rok finansowy zakończy się zyskiem, tak jak to było w ostatnich latach, beneficjentami tego będą socios – oświadczył. W następnym tygodniu Baldasano zamierza znów spotkać się z socios. Przedwyborcza karuzela zaczyna się rozkręcać.
Arturo Baldasano spotkał się z socios
Kandydat na prezydenta Realu przybliżał kibicom swoją wizję klubu
REKLAMA
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się